Szkolne przygody Pimpusia Sadełko — 3
Ledwie Pimpuś wszedł do szkoły,Wnet usłyszał skoczne dźwięki;Właśnie brały lekcję tańcaI panicze, i panienki.
Pierwszy Filuś, z białym gorsem,Wdzięcznie ujął się pod boki,I podniósłszy lewą nóżkę,Śmiało daje sus szeroki.
Przy nim śliczna Kizia-Mizia,W żółtej szarfie, w wielkiej kryzieI w sukience tańczy białej...— Czy widzicie Kizię-Mizię?
Za nią hasa Łupiskórka,Tancerz znany z swej ochoty,Celujący uczeń szkoły,Co wyprzedził wszystkie koty.
Dalej Lizuś i TrojaczekTrzymają się za pazurki,Naśladując żwawo skokiWybornego Łupiskórki.
Z uwielbieniem i zazdrościąPatrzy na to Pimpuś zdala.Radby także ciąć hołubce,Lecz brak stroju nie pozwala.
Wnet też pani MatusowaWstążkę wiąże mu u głowy,I u pasa zręcznie spinaPółgarnitur nankinowy
Miauknął Pimpuś zachwyconyTak przedziwną tualetą,I do tańca zaraz stajeZ piękną panną Sofinetą.
Sofinetka z wdziękiem wodziSpuszczonemi w dół oczyma,A że jeszcze jest nieduża,Więc łapeczkę w buzi trzyma.
Pimpuś omal z garnituruI ze skóry nie wyskoczy;Przy muzyce idzie kociejDo wieczora bal ochoczy.
Kot nie może być niezgrabnym,Jakby niedźwiedź jaki bury...Gdyby ruszyć się nie umiał,Któżby łowił myszy, szczury?