Szkolne przygody Pimpusia Sadełko — 3

Maria Konopnicka (1842–1910)

Ledwie Pimpuś wszedł do szkoły,Wnet usłyszał skoczne dźwięki;Właśnie brały lekcję tańcaI panicze, i panienki.

Pierwszy Filuś, z białym gorsem,Wdzięcznie ujął się pod boki,I podniósłszy lewą nóżkę,Śmiało daje sus szeroki.

Przy nim śliczna Kizia-Mizia,W żółtej szarfie, w wielkiej kryzieI w sukience tańczy białej...— Czy widzicie Kizię-Mizię?

Za nią hasa Łupiskórka,Tancerz znany z swej ochoty,Celujący uczeń szkoły,Co wyprzedził wszystkie koty.

Dalej Lizuś i TrojaczekTrzymają się za pazurki,Naśladując żwawo skokiWybornego Łupiskórki.

Z uwielbieniem i zazdrościąPatrzy na to Pimpuś zdala.Radby także ciąć hołubce,Lecz brak stroju nie pozwala.

Wnet też pani MatusowaWstążkę wiąże mu u głowy,I u pasa zręcznie spinaPółgarnitur nankinowy

Miauknął Pimpuś zachwyconyTak przedziwną tualetą,I do tańca zaraz stajeZ piękną panną Sofinetą.

Sofinetka z wdziękiem wodziSpuszczonemi w dół oczyma,A że jeszcze jest nieduża,Więc łapeczkę w buzi trzyma.

Pimpuś omal z garnituruI ze skóry nie wyskoczy;Przy muzyce idzie kociejDo wieczora bal ochoczy.

Kot nie może być niezgrabnym,Jakby niedźwiedź jaki bury...Gdyby ruszyć się nie umiał,Któżby łowił myszy, szczury?