Coś się stało (Gawalewicz, 1889)

Marian Gawalewicz (1852–1910)

Dawniej, kiedy spojrzał na nią,To jak słońca blask,Życia jego była paniąI szafarką łask.Mogła zdeptać go jak trawę,Zerwać jako kwiat,Byle słówko jéj łaskawe,Byłby spalił świat.

Kiedy głowę odwróciła,Duszę targał szał,Kiedy czoło zachmurzyła,On, jak listek drżał;Gdy kto okiem na nią rzucił,On jak chusta bladł

I byłby się z wiatrem kłócił,Co jéj oddech kradł.

Dzisiaj sam nie wierzy zmianie,Ktoś go urzekł zły —Zobojętniał nagle dla niéj,Rozwiały się mgły....Inny dziś ustami zbieraTę słodycz z jéj licI miłośnie tak spoziera!...A on?— A on nic.