Majdanek

Maurycy Gosławski (1802–1834)

Ej! widok to miły oku,Jak mi miły kraj i Bóg!Gdy się w czarnym krwi potokuPod kopytem zwinie wróg.

Na ten widok pierś UłanaTak gra, taki budzi śpiew,Jakby z wroga krew przelanaPodwoiła twoją krew.

I tak lekko wstrząśniesz lancę,Tak ci miły wtedy świat,Jako myśl o Podolance,Jak podolskiej niwy kwiat.

Czy słyszysz te wdzięczne śpiewki?Żywe, z serca, w sercu brzmią!

Bo nad głową chorągiewkiDrżą, oblane świeżą krwią.

Nie dostąpisz bez chrztu nieba —I Ułanem aby być,Chrzciny lancy sprawić trzeba,Krwią moskiewską trza ją zmyć.

Pragniesz w rajskiej być krainie?Z nami trzymaj, rób i wierz!Pod Majdankiem Jordan płynie,Podolaków w kumy bierz.

«Wiele wrogów?» pyta obcy.My pytamy: gdzie wróg jest?«Wróg w Majdanku!» Ura chłopcy!I sprawiony lancom chrzest!

Czy ich wiele, czy ich mało,A nam że do tego co?Nam dość, że nic nie zostało:Policzą ich, jeśli chcą.

Po Majdańskich tam nizinachStanie jutro mogił huk!Przy następnych odwiedzinachZliczym, wiele padło sztuk.

Powiadali, bagnetamiCały tam Majdanek lśniał —Tego nie wiem, lecz za namiWiem że został: pomost z ciał.

Daj mi dzisiaj dnie Majdanka,Dam pół życia, tylko daj!Jak mi miła PodolankaJak mi miły Bóg i kraj!