Na morzu (Waller, 1907)
Translated from French by Zenon Przesmycki
Z pokładu statku, w bryzgach pian,Gdzie fala łasząc się rozpływa,
Jak pereł błyski błyskotliwa,Na wieczny morza patrzę tan.
W dal fala mknie, w fali się żaliCoś jakby sen łkających wód,Prócz wód nic jednak w tył i w przód,I słucham fali łkań w odalioddali.
Cudowna rzecz te we mgłach tła,Widnokrąg chmur i burz bezdroże!Godzina druga z rana gra;Piosnkę na fletni, kotku-morze!
Piosnkę na fletni czystą, miękką,Jak całująca statek fala;Pod świt, co w dali się rozpala,Piosnkę na fletni cichuteńką.
Wszystkim leżącym w tej otchłani,Jedzonym przez wesołe rybki.By tan zatoczyć mogli chybki,Jedną z mych drobnych piosnek w dani!
Rzecz niewydana. W przyszły zbiórWłożę ją z pieczą niewygasłą.Dziś ten sardelom święcę twór,Niech go przerobią na swe masło.
Cudowna rzecz te we mgłach tła,Widnokrąg chmur i burz bezdroże!Godzina druga zrana gra — —Rzuciłem fletnię swą w morze.