Sonety ukraińskie — całość

Michał Koroway-Metelicki (1855–1891)

Poezye — Część Pierwsza

Skan zawiera grafikę.Ziemio rusałek, czarów, piękna Ukraino!Czemu, gdy w krasę wdzięcznie stroją cię niebiosa,Szumem posępnym niw twych szumisz złotokłosa?Czemu ruczaje twoje szmerem żalu płyną?

Czemu wierzbina smętnie zwiesza swe ramiona?Gdy przyrodzenie pieści twoich pól makaty:Wietrzyk melodyą tkliwą skarży się, skrzydlaty —I ty yo tęsknie słuchasz, łzawa, zakwefiona.

Czemu?... Mogiły wiedzą: w łonie ich tajemnemBladej przeszłości strzegą popłoszone duchy;Łańcuch tam nieraz brzęknie, ozwie sie jęk głuchy,

Oręż o tarczę zgrzytnie... Potem znów w podziemnemCicho ustroniu... Ale w żywych długo jeszcze,Echa zamarłe budzą niespokojne dreszcze.

Skan zawiera grafikę.Przyrodo boska! wdzięki twego licaJużem ukochał od dziecka kołyskiI kiedy nawet grobu będę blizki,Niechaj mię czar twój potężny zachwyca!

Poezyo cudna! tyś pierwszej siostrzyca,Jam umiłował z dawna twe uściski,Twych cieniów mroki i słońc twoich błyski,Gwiazda twa również niechaj mi przyświéca!

Ku wam się wznosi dziś mój duch ubogi,Westalki czyste! w świątyń waszych progi,Jako Dantego wiodła Beatrycze,

Wiedźcie mię społem i odsłońcie znicze,Opromieniajcie życia mego drogiI źródło natchnień dajcie tajemnicze!

Skan zawiera grafikę.W kraju, gdzie niegdyś broili pohańce,Gdzie Taszłyk niesie wody do Taśminy,Ze szczytu blizkiej mogilnej wyżynySpoglądam nieraz za dalekie krańce.

Wkoło mnie mogił zadumanych szańce,Wiatr śpiewa dawnych bohaterów czyny,Wstaje przedemną przeszłość UkrainyI krwawe ludów wojowniczych tańce.

Wtem dzwon się budzi na cerkiewnej wieżyI myśl ku życiu obecnemu zwraca:Widzę lud krzepki, dziwnie urodziwy,

Nie zrywający z naturą przymierzy,I wioskę cichą, którą pług zbogaca,Szumiące łany, chlebodajne niwy.

Skan zawiera grafikę.Lubię w hamaku leżeć zawieszonyPod baldachimem dwu lip gałęzistych,Od grotów słońca skwarnego ognistychW namiocie z liści doznawać ochrony.

W konarach brzęczy rój pszczół niestrudzony,Pijący krople aromatów czystych,A tam! w błękitach, na tle przepaścistychNiebios wędrują chmurek legiony.

W on czas mej duszy łagodnieją znojeI milkną serca mego niepokoje,Pod czołem wstają marzeń cichych roje.

I przepływają jedne za drugiemi,Jak gwiazdy nocne, lecące ku ziemi,Wabiące oczy blaskami złotemi.

Skan zawiera grafikę.Słońce u schyłku... Upadł deszcz niewielki...Zawisła czysta, kryształowa rosaNa łanach pełnych obfitego kłosaPszenicy bujnej, kraju żywicielki.

W kędziorach owsa — brylantów kropelki...Skowronek szybciej pomyka w niebiosa,Rozbrzmiewa piosnka jego srebrnogłosa,I kwiatek polny ucieszył się wszelki.

Bydełko — chciwe oświeżonej trawki —Skubie ją raźniej; zaś tam, kędy skrawkiLasu widnieją, piękna klacz się pasa,

A źrebię wesołe wkoło niej hasa,I żwawiej śpieszą, parobki i dziewkiSkończyć robotę, a rozpocząć śpiewki.

Skan zawiera grafikę.Wyście mnie miłe, ukraińskie pola!Miłe bezbrzeżne wasze widnokregi,Szerokich łanów różnobarwne wstęgi,I tchnienie miękkie, lub groźna swawola

Wiatrów — lecących z królestwa Eola!...Miłym mi lud wasz i piękny, i tęgi,I ludu tego spocone siermiegi,I jego cicha, pokojowa rola,

Jego chrześciańsko-pogańskie obrzędy,Jego zwyczaje i jego legendy,I umysł dziecka, a siła olbrzyma,

I ta wytrwałość, co słońca czekając,Ani się skarżąc, ani narzekając,Wiernie się piędzi ziemi świętej trzyma!...

Skan zawiera grafikę.Spokojnie wód swych toczy Taszłyk zdroje,Czasem kamieni staje mu zawada,Więc głośniej dźwięczy jego fal kaskada...Oczeret słucha, z nim białe powoje,

Co go oplotły w przyjacielskie zwoje.Chwilami rybka wyskakuje rada,Na brzozę wilga lotem chyżym spada,Ozdobna w piórek jasnozłote stroje.

Przy brzegu jednym stoją tam jabłonie,Lasek na wzgórzu jest po drugiej stronie,A na nim cieniów nęcących kotary;

Zaś w szmaragdowej, świeżej młodzi gronieDąb rozłożysty — zwieszając konary —Młódź błogosławi — patryarcha stary...

Skan zawiera grafikę.Są nad Taszłykiem szarej skały głazy,Mchów je brunatnych kraszą aksamity,Wkoło nich dziewann szczerozłote kityI bladoróżowe wkoło nich ślazy.

U stóp ich fale szepcą swe wyrazyZagadek pełne, a niebios błękityI wierzb nadbrzeżnych sturamienne szczytyW tych falach kąpią własne swe obrazy.

Tam wierzby jednej wystaje rosocha,A nad nią leci błękitna krasocha...Tam kulik brodzi i gwiżdże na błocie.

I zimorodek szafirowopióryNad strugą mignie w swym bystrym przelocie...Zawiśnie sokół wysoko u góry.

Skan zawiera grafikę.Słońca letniego robota codziennaI matki ziemi życiodajna pracaZ dniem każdym bardziej pszenice wyzłaca:Da owoc niwa ziarnem zdrowem plenna.

Dziś jeszcze kłosów kłania się las gesty,Tu kąkol błyska, ówdzie krasne maki,Siekierki modre, miodowe bodiaki,Śpiew ptasząt słychać i owadów chrzęsty.

Lecz wkrótce inne zabrzmi w polach życie,Zabrzęczą kosy i zadzwonią sierpy,Nagrodzi ziemia rolnika sowicie.

I da plon wszystkim: i wieśniaczej świcieI tym, co stoją na społeczeństw szczycie,Bo ziemia matka nie zna, co pasierby.

Skan zawiera grafikę.Tu oka mego nie powstrzyma tama,Tu wzrok mój bieży od końca do końca!Promienna blaskiem złocistego słońcaPrzedemną legła kraju panorama!

Miejscowość bliższą dwu rzek ściska rama,Wieś u ich zbiegu spokojem dysząca,Cerkiewka kształtna, krzyżami świecąca,Dom stary dworu, dworu biała brama.

Dalej pól bezmiar... mogił usypiska...I cisza!... Jednak... co to?... Ziemi drżenie?...Czyli z katakumb wstają: Scytów cienie?...

Czart harce czyni, lub wiedźmy igrzyska?...Nie!... wąż ognisty sunie z legowiskaI sycząc, hucząc — kłęby dymu ciska!...

Skan zawiera grafikę.Ludu wieśniaczy! W każdej życia dobieNie znaj, co niebios zagniewanych kary,Czem dziatek boleść — jęczących w chorobie,Czem są powodzie i czem są pożary!

W pracy, w igraszkach, w życiu i przy grobieBądź pełen ciszy, nadziei i wiary!Niech ku słomianej twej strzechy ozdobiePod nią nie tleją nienawiści żary!

Niech w duszy świeci wieczny blask pogody,Niechaj ci obce będą zwątpień prądy,Serca gorycze, umysłu przesądy!

Niechaj się duch twój uszlachetnia młody!...I bądź ty, jako rudonośna żyła,z której się czerpie społeczeństwa siła!

Skan zawiera grafikę.W lasku zielonym po co — chyląc czoła —Szumicie, drzewa?... Sejm to? Czy narada?Bo jedno pyta, drugie odpowiada,A dąb — jak prezes — do porządku woła.

Próżno! szum rośnie, szerzy się dokoła...Drzewa! czy na was spaść ma jaka biada?Czy was opuszcza luba wam dryada,Więc się smucicie?... Któż-to pojąć zdoła?...

Lecz ja chcę pojąć... Już nakłaniam ucha!Już szumy wasze lecą mi do duchaI rozbudzają w nim czarowne tony —

Waszym podobne!... Wtedy ludzkiej gwaryZapominając, czuję — pełen wiary,Że z wami bratnio jestem spokrewniony.

Skan zawiera grafikę.Przyszła — odziana w szaty przezroczyste,I napełniła powietrze świeżością,I otoczyła świat tajemniczością,I rozpuściła włosy swe srebrzyste.

I odsłoniła lice uroczyste,Gwiazd brylantowych świecące jasnością,I piersi — tchnące aniołów cichością,W głębiach eteru skąpane i czyste.

Dziwnie urocza! W bogiń majestacie,W księżycowego blasku dyademacie,Rzuca na ziemię cienie fantastyczne.

Wyrastające w olbrzymów postacie,Leje na ziemię fale balsamiczneI wywołuje czary poetyczne.

Skan zawiera grafikę.Już morzem złota faluje pszenica,Okryte pola rzeszami mnogiemi,Zaległa wioska obszary swej ziemiWyszedł dziad, baba, wyszła mołodyca

Tu kosarz kosi, w ślad za nim niewiastaKłos w snopy wiąże, tam młoda żniwiarkaTnie sierpem ostrym. Kipi praca szparka:Jeden za drugim półkopek wyrasta.

A z góry słońce skwarzy i dopieka,A z czół żniwiarzom płynie potu rzeka,A jeszcze długo czekać do wieczora.

A tu dziecina w kołyseczce chora...Nie dziw, że nieraz ze spieczonej wargiGłos jęknie cichy wyrzutu i skargi.

Skan zawiera grafikę.Lecę, a lecę nie na skrzydłach ptaka,Chyżej od łodzi na prądach topieli,Od wichronogiej rozpędu gazeli,Szybciej, niż polot Arabii rumaka.

A ze mną łoskot, szum i wrzawa taka,Jakbyście łańcuch z bram piekielnych zdjęliI odgłos kuźni dyabelskich słyszeliI wrzask męczonej duszy nieboraka.

Lecę — niesiony siłą niewidomą,Siłą — nad siły zwyczajne ruchomą...A kiedy nagle las mi staje murem,

Pędzę weń strzałą. Gdy z okiem ponuremZdradliwie przepaść czeluścista czeka,Na most wlatuję, a przepaść ucieka.

Skan zawiera grafikę.Pod ścianą lasu w słońcu purpurowąSamotny krzyż wzniósł w górę swe ramiona...Postać Chrystusa na nim zawieszonaZ głową — wieńczoną koroną cierniową.

Na ustach Zbawcy przebaczenia słowo,Wzrok swój kieruje, kędy niebios strona,Rozpostarł ręce — jakoby do łonaŚwiat chciał przygarnąć, natchnąć siłą nową.

Ten las, szumiący uroczyste hymny,Ten krzyż, nad którym czasu płynie fala,Ten Bóg, wiszący na sromotę świata:

Serce przechodnia i duch jego zimnyNapełnia ciszą, od ziemi oddala,Z wiecznością łączy, z niebiosami brata.

Skan zawiera grafikę.Gdzieżeście słońca łaski i pieszczoty?Powietrze jasne? czyste aromaty?Malachitowe gdzieście drzew ornaty?Gdzie urok nocy letnich, dni blask złoty?

Gdzieżeście chmurek fantastycznych roty?Gdzie błękit niebios — w setki barw bogaty,Jak toń głęboki? Gdzie są polne kwiaty?Kędy ptak śpiewny poniósł szybkie loty?

Nie masz już lata! Z deszczem i z tumanem,Z posępnem niebem, nizkiem, ołowianem,Z wieczorem wczesnym, ze spóźnionem ranem

Zawładła ziemią szara, nudna jesień,Zniszczyła wdzięk pól, sadów i zalesieńI nam odjęła popęd do uniesień.

Skan zawiera grafikę.Zgniewana jesień narzekaniem ludzi,Raz jeszcze daje pogodniejszy dzionekI — patrząc słońcem z po za chmur osłonek —Cieplejszą dłonią świat do życia budzi;

Choć jej łaskami nikt się zbyt nie łudzi,Choć już odleciał śpiewak pól — skowronek,Choć mrozów pierwszych bielił się już szronek,Niepróżno lice uśmiechami trudzi,

Bo ucieszony z fal słonecznych blaskuNa przyźbie chaty grzeje się dziad stary,Wnuczęta przy nim bawią się na piasku;

Świergocąc — wróbli ulatują chmary,A pośmieciuszki dzwonią im do pary,I sroczka skrzecze w niedalekim lasku.

Skan zawiera grafikę.Klasycznie piękna, jak alabastr biała,Zasiadła zima w sopleńców koronieNa wyrzeźbionym z brył lodowych tronie:Pokornie słucha ją przyroda cała.

Gdy chce, atomów błyszczy gra wspaniała,W powietrzu każdy jako brylant plonie;Gdy chce, w srebrzystym lasy stają szronie;Gdy chce, powolnie sunie chmur nawała,

Edredonowe niosąc z sobą puchy;Gdy chce, wypuszcza na świat zawieruchy;Gdy chce, przy słońcu stawia w ogniach słupy,

Lub na szkle okien kładnie arabeski...Ale jest głuchą na sieroce łezkiI nieraz z ludzi zdziera hojne łupy.

Skan zawiera grafikę.Z chłopięciem chodzi od wioski do wioski,Z torbą przez plecy, a z lirą, u boku...I dni i noce toną dlań we mroku,Na czole wyraz ma zastygłej troski.

Przy dźwiękach liry śpiewa, pieśni głoskiO Bogu, prawdzie, o śmierci wyroku,A lud go widząc w ślepoty uroku,„Człek Boży!“ mówi — „nad nim — palec Boski“.

„Człek Boży!“ mówi i w sercu się waży,I przypomina, czem jest niebu dłużny,I lirnikowi udziela jałmużny,

I łza zabłyśnie na niewieściej twarzy...Tak w ludzie prostym, co zna chleb powszedni,Ślepiec blask wznieci i w duszy rozedni.

Skan zawiera grafikę.Z dalekich krain mroźnego ArktykuNa nasze ciche spadła zamieć łany,To jako olbrzym zatacza się pjany,To leci groźnie w atakowym szyku

I — brzmiąc pobudką, bojową, okrzykuNa ukraińskie wzlatuje kurhany,A uderzając w ich odwieczne ściany,Wybucha głosem niedźwiedziego ryku.

Śnieg miecie! Ze dnia czyni noc białawą,W której nie przejrzą, wilcze nawet ślepie...Świat napełniając chaotyczną wrzawą,

Sama wszechwładnie szaleje po stepie;Od niej zwierz dziki kryje się w wertepie,W gęstwinie leśnej, lub podziemnym sklepie.

„Skan zawiera grafikę.Chrystus zmartwychwstał!“... „Zmartwychwstał zaiste!“Dźwiękami słów tych szumi wieś radosnaNiesie je rzeka, z niemi idzie wiosna...Tak — co czasowe i co wiekuiste:

Bóg, lud, przyroda w sprzymierzenie czysteŁączą się dzisiaj... Chwila tak miłosna!Niech jej nie zmąci żadna myśl zazdrosnaTy jej błogosław, dobry Jezu Chryste!

Dziś się odzywa miła pieśń wiośnianekDziś lud się wita — przodków swych zwyczajemPocałowaniem i kraszonem jajem,

Więc mu błogosław, Chryste urodzajem,A gdy nasycisz chlebem nasz zaścianek,Racz mu dać słońca duchowego ranek!

Skan zawiera grafikę.Dzwon się rozlega z cerkwi nieustanny,Przez wsie, przez pola i rzekami płynie,I o wesołej niesie wieść nowinieI brzmi rozgłośnie hasłami hosanny.

Na blizkiej cerkwi igrają równinieDziewczęta — rade świątecznej przyczynieA gry ich proste, a śmiech nienaganny:We wstęgach maku barw i barw dziewanny,

Hoże, z wiankami kwietnemi nad czołem,Dzierżąc dłoń w dłoni, same jak wiosenki,Śpiewając wiośnie chóralne piosenki,

Powolnie krążą wirującem kołem,Łańcuchem biegną i z rumianą twarzą,Wdzięki młodości i zdrowia kojarzą.

Skan zawiera grafikę.Zmartwychpowstałeś, dziś o Chryste Panie!Niech więc za Twoim wzorem i przewodemPo nad ludzkości potępionym rodemWszelka zdeptana prawda zmartwychwstanie

Zamieni w radość wdów i sierot łkanie!Niech zbrodnie przejdą, pójdą cnoty przodem!Nad wioską skromna, nad wspaniałym grodemNiech spodziewanych błyśnie zórz świtanie!

Niech myśl, co w ducha pustyni marnieje,Dziś się ożywi i w czynach odrodzi!Niech się uzdrowi każde serce chore

I w resztę chorych balsam miękki leje,A nienawistne, które w brać swą godzi,Niechaj miłością bliźniego zagore!...

Skan zawiera grafikę.I znów w uroków najświeższych rozkwiciePrzybyłaś ziemskie nawiedzić przestwory,Masz pod stopami szmaragdów kolory,A z czoła sypiesz blaskami obficie;

Żyjącym tworom czynisz milszem życie,Z niebytu nowe w byt wprowadazaszwprowadzasz twory,Po ziołach rosy rozrzucasz bisioryI zarumieniasz wschód niebios o świcie.

Gody weselne święcisz dziś z przyrodą,I w zaślubionej stroju stajesz w sadach,Na kryształowych wieszasz się kaskadach,

Woń kwiatom dajesz, krasisz je urodą,I patrząc wkoło z dziecinną pogodą,Jesteś, jak byłaś, wiecznie piękną, młodą.