Część trzecia
Historya o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim
Wejcie! Coś ondzie pięknego,Jakoby śnieg bieluczkiego?
350 O Dio! Cóż mi się dzieje?Serce mi jakoś truchleje!
Uram gazda! Rata! Przebóg!Jużci lecę, nie czuję nóg!
Strach, przebóg, strach mię zejmuje.355 Hej, biżeżcie! Cóż się wżdy dzieje?
Wody, przebóg, wody, mdleję.Gosponie, jużci martwieję.
Pro Boha, cóż wżdy działamy,By na gwałcie, tak wołamy?360 Jeden przebóg, drugi rataWoła, jakby ginął z świata.Jeden powiada, iż mdleję,Drugi, iż w poły martwieję.Sromotać to nasza będzie,365 Jedno się dowiedzą ludzie.Rycerzom tak sławnym krzyczeć,By zmarłym na ziemi leżeć?Co rychlej, przebóg, wstawajcie,A broń zaraz pozbierajcie.
370 Wos ist dos, majn herr Pilaxie,Czemu go wy tak wołacie?Abo go Krystus zmartwychwstał?Toćby go nam dyabli dał!Powiedzcie go mi prawdziwie,375 Spatrzawszy go pierwej w grobie.
Wczas, panowie, po harabie.A Kristusa już nie w grobie.
Bo, bo, bo, panowie, poszedł,Ba i prześcieradła odszedł.380 Nie pomogło zamykanieGrobu, ni pieczętowanie.Wstał, pieczęci nie ruszając.Ni kamienia odwalając.
A cóż my sobie poczniemy,385 Gdy miedzy ludźmi będziemy?Jako będziemy powiadać,Gdy nas będą o to pytać?
Próżno powiadać inaczej,Jedno tak, jako jest w rzeczy.390 Zaraz do biskupów pódźmyA jak się rzecz ma, powiedzmy.
Służba, księża miłościwi,Biskupi, zacni, ućciwi.Za służbę pieniądze dajcie,395 A nowiny posłuchajcie.
Nowinę tę wiedzcie pewną:Pan zmartwychwstał mocą własną,Kamienia nie odwalającAni pieczęci ruszając,500 400 W nocy, dzisiejszej niedziele.Toć wam powiadamy śmiele.
Ba, i mamy czym dowodzić,Byście jedno chcieli wierzyć,Tam w grobie prześcieradłami405 I też dwiema aniołami,Któreśmy właśnie widzieli,Jak najaśniejszy śnieg, w bieli.
Panowie, a błaznujecie,Czy tak z nami żartujecie?410 Złaby to nowina była,Jeśliby sie tak ziściła.
Jeślićby Krystus zmartwychwstał,Dopieroćby swój błąd rozsiał.Jużby sie osławił wszędy415 I zniszczył nasze obrzędy.Co inszego powiadajcie,A tym żartom pokój dajcie.
Nie żart, miłościwi księża,Nie inaczej, tak się rzecz ma.
420 Nieradzi my błaznujemyAni z ludźmi żartujemy.
Takie to tam było drżenieZiemie, tak straszne trzęsienie,Żechmy jako drwa martwieli425 Jak glina na ziemię lecieli.
Panowie, mało potrwajcie,Na stronę trochę ustąpcie,Iż sie do rady schylimy,Wnet was zasię zawołamy.
430 Przebóg, panowie hajducy,Prosimy was barzo wszytcy,Byście tego nie sławili,Coście nam to powiedzieli.
I owszeją ogradzajcie435 A przed ludźmi powiadajcie,Mówiąc: Kiedychmy posnęli,Zwolennicy w nocy przyszliI ukradli go nam w grobiePrawie o północnej dobie.
440 Panowie, tak udziałajcieA nas sobie zachowajcie.Nadarzymy was pieniędzy,Nie będziecie nigdy w nędzy.
A to je zarazem macie445 I więcej sie spodziewajcie,Byście jedno tak czynili,Jakochmy was nauczyli.
Bale, księża miłościwi,
Wszytko tu ludzie uczciwi,450 Nie godzi sie tak powiadać,Z szczerej prawdy fałszu działać.
Ale o starostę idzie,Jeśli to do niego przydzie,By nas za niesławne nie miał,455 Abo gardł naszych nie pobrał.
Starostę my namówimy,Jako żywnie sami chcemy,Iż będziecie przespiecznymiI jako przedtym sławnymi.
460 Dobrze, pieniądze bierzemyA wszytko obiecujemy,Tak jako każecie mówićI też miedzy ludźmi sławić.