Narzekania za Bijonem

Moschus (200–200)

Translated from Ancient Greek by Bruno Kiciński

Niech smutne z gajów westchnienieSzerzy się w pola i błonie,I wy z tęschnoty strumieniePłaczcie po lubym Bijonie,Drzewa, rośliny i kwiatyZwiesiwszy na dół koronyI wy żałujcie téj straty,O róże i anemony!

Hijacyncie niech twój listek,Powtarza teschnoty zgłoski,Niech twój kwiatek więdnie wszystek,Bo zgasnął już śpiewak boski,O muzy! Sykulskiéj strony

Narzekalne wznoście tony.

Słowiki! kwilący w gaju,Zdrojom Aretuzy głoście,I smutek po całym kraju,Z brzega do brzegu roznoście,Zgasł Bijon narodu chwała,Z nim Dorycka pieśń ustała,O Muzy Sykulskiéj stronyNarzekalne wznoście tony.

I wy Strymońskie łabędzie,Rozlegajcie wasze jęki,Melodyjne budząc dźwięki,Niech wasz śpiew tak miłym będzie,Jak nad waszym brzegiem nucił,Ten co teraz świat porzucił,Obwieśćcie bliskim dziewicom,I najdalszym okolicom,Że ten co nad innych słynął,Dorycki Orfeusz zginął.

O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Ow śpiewak pasterzom miły,Spoczywa w głębi mogiły,Ani go lasów ustronieUsłyszy, ni dębów cienia.Ledwie przy Plutona tronieZanuci pieśni zapomnienia.Umilkły wesołe góryŻal okolice zatruwa,Przy bydle stadnik ponury,Bez chęci trawę przeżuwa,O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Bijonie! zgasły zawcześnie,Po tobie płakał boleśnieApollo, nawet SatyryI Pryap żal wydał szczéry.Pan wzdycha po twoich śpiewachPłaczą po tobie Boginie,Krynicy skrytéj w tych drzewach,I z łez ich nowy zdrój płynie,Martwi się Echo że skałyZ jéj odgłosem oniemiały.

Lecz co jéj jeszcze boleśniéj,Że twoich nie uda pieśni.Z drzew owoc spadł po twym zgonie,Zwiądł kwiatek każdy Bijonie,I owce nie ronią mlekaI z ulów miód już nie ścieka,Ten pewnie powód nie inny,Że zgasł twój głos miodopłynny,O Muzy SykulskiejSykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Nigdy u morskiego brzega,Niepłyną smutniéj delfinyAni boleśniéj z gęstwiny,Słowika pieśń się rozlega.Ani tak Ceix stracony,Nie opłakiwał Alejony;O Muzy Sykulskiéj stronyNarzekalne wznoście tony.

Ani takie wznosił jękiZa zgasłym synem Jutrzenki,Ptaszek na grobie MemnonaJak Muzy płaczą Bijona,O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Słowiki co jego śpiewówUczyły się w gęstwie krzewów,Wesołego tracą duchaI gołąbek smutniéj grucha.O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

I któż będzie tak zuchwały,O Bijonie upragniony!Z fletu twego ciągnąć tony,Gdy twe śpiewki nieprzebrzmiały,Gdy w swych skałach jeszcze echo,Przechowuje je z pociechą?Pan chyba flet twój dostanie,Lecz się i Pan może zlęknie:Czy potrafi równie pięknieOddać twe lube śpiewanie?O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

O melodyjny Bijonie!Nieraz Galateja miłaChętnie ku nadmorskiej stronieTwych piosnek słuchać chodziła.Bo nie temi nucił tony,Cyklop jéj znienawidzony,

Przed którym Bogini hoża,Umykała w głębie morza;A i nad szemrzące zdroje,Milsze były piosnki twoje.Dziś się sama z żalem biedzi,I nad morzem cicho siedzi.O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Twój zgon straszną zrządził zmianę,Ludziom muzy mniéj są skłonne,Zwiędły usteczka rumianeI dziewcząt uściski wonne.Wszystkie ledwie oczu sobieNiewypłaczą na twym grobie.Cypryda równie pieszczenieUścisk na usta twe składa,Jakim niegdyś była radaAdonisa wstrzymać tchnienie.O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Ty, którego nurty brzmiące,Lubą melodyą tchnące,Celują inne strumienie,Melesie! nowe cierpienie

Dotknęło cię po Bijonie;Bolałeś gdy Homer zginąłCo Kalliopy usty słynął,Mówią, że po jego zgonieTwoje wody smętnie biegłyI aż w morzu jęk rozległy,A dziś śmierć drugiego synaŻal po pierwszym przypomina,Nimfy dwóch krynic i Muzy,Im obu niosły natchnienie;Ten je czerpał w HipokrenieDrugi w zdroju Aretuzy.Wdzięczną córkę TyndarejaPierwszy ziomkom swym wspomina,Sławnego Tetyda syna,I walki synów Atreja;A drugiego piosnka miła,Nie łzy, nie boje sławiła,Tylko wiejskie nucił śpiewki,Flet stworzył w pomoc śpiewania;Wiejskich chłopców, wiejskie dziewki,Uczył pieszczot i kochania;On przez całe swoje życie,Amorka tulił i pieścił,W każdéj piosnce cześć obwieściłKtórą czuł ku Afrodycie.

O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Nietylko sielska zagroda,Miasta po tobie boleją,I łzy gorzkie w Askrze leją,Jak po stracie Hezyoda;Ani się tyle rozkwila,Po zgonie Pindara Hyla,Ani Lesbos tak się wzrusza,Po utracie Alceusza.Ciebie bardziéj Paros kocha,Nad własnego ArchilochaI z Safoną w Mitylenie,Wspólne łączy was wspomnienie.O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Każdy pasterz i kochanek,Miłośnik śpiewów, sielanek,Dosłyszawszy o twym zgonie,Płacze po tobie Bijonie,I Licydas co pustotąDotąd słynął u Cydonów,Dziś cię płacze i z tęschnotąPrzypomina wdzięk twych tonów,

I nad Haleja strumieniem,Filetas nuci z wzruszeniem,I Teokryt smutne wieści,Głosi ludom Syrakuzy;I mnie każą pieśń boleściZanucić Auzońskie Muzy,Tyś mnie uczył, tyś mi chlubę,Pozostawił z swych pamiątek:Krewnym dałeś swój majątek,Mnie piosenki twoje lube.O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Biada ludziom! Kwiaty więdną,Ale kwiaty z nową wiosnąRozwiną się i podrosną,Lecz my koleją niezbędną,Ludzie możni, mądrzy, śmieli,Gdy nas zgon zadławi niemy,Niebędziem już wiosny mieli,Niezbudzonym snem zaśniemy.Ty nawet będziesz w drzew cieniuSpoczywał w wieczném milczeniu;Tymczasem z wiosną corocznąŻaby z kwakaniem nie spoczną,A jakież może powaby,Miéć jednostajny głos żaby?

O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wsnościewznoście tony.

Trucizną być to musiało,Coś usty skosztował twemi,Jakiż śmiertelny na ziemi,Tak wzgardził śmiertelnych chwałą,Tak shańbił swoję ojczyznę,Że śmiał ci podać truciznę?O Muzy Sykulskiéj strony,Narzekalne wznoście tony.

Zbrodniarzy czeka odpłata,Lecz czemuż ja iść nie mogę,Z tobą do drugiego świataJak Orfej wskazał mi drogę,Ulisses i Alcyd śmiały?Usłyszéć jak przed Plutonem,Nucisz pieśni godne chwały?Stań przed Prozerpiny tronem,Nuć Sykulski śpiew szlachetny,Wszak niegdyś Bogini miła,Igrając w dolinach Etny,Doryckie piosnki lubiła,Spiew twój uczci. I OrejaNiepłonna wiodła nadzieja,

I na jego dźwięk Bogini,Zadość jego prośbom czyni,I powrót dozwala żonie.O gdyby, drogi Bijonie!Bogini raczyła przecieNaszym górom cię powrócić!Gdybym umiał co na fleciePlutonowi radbym nucić.