Prelegent

Peter Altenberg (1859–1919)

Anonymous translation from German

II.

Pewnego dnia znalazł gdzieś, na stole, książkę w czerwonej okładce.Odtąd, przez sześć lat, nie odstępowała go. Jak pies, który nas kocha. Książka go kochała, bo on ją kochał. W istocie, nie wiedział, »czy książka jest przy mnie, czy ja przy książce?!«Zawsze, gdy dochodził w tej wiernej książce do miejsca: »Wczoraj powiedziałaś mi: »drogi Alfie« — — — czy to twa myśl?!« musiał się na chwilę zatrzymać, zanim dalej czytał. Poczem szedł dalej.Ta przerwa w czytaniu z biegiem lat stawała się krótszą.W piątym roku była nawet trochę dłuższą. A raz, pewnego wieczora, bardzo długą. Zdawałoby się, że dalej tego wieczora czytać nie będzie. Tak długo na tem miejscu się zatrzymał. Ale przeczytał do końca rozdział ten i całą książkę, Tylkotylko skoro doszedł do ostatnich słów książki: »Szczęście, to rezygnacya«, zamknął ją, ucałował kilka razy, objął w serdecznym uścisku swymi palcami i znów ją ucałował.Tego wieczora książka spała obok niego na poduszce.Nikt nie wiedział o tym tkliwym stosunku tego milczącego człowieka z książką.Ale mawiano nieraz: »Cóż mu?! Jakiś dziwak. Pewnie jakaś tajemnica?!Pewnej młodej kobiecie pokazał najpierw tę książkę; i dał jej do czytania.Czytała. Skoro doszła do miejsca: »Wczoraj powiedziałaś mi: »drogi Alfie«; czy to twoja myśl?! — zatrzymała się. Potem czytała dalej, do końca.— Cóż ci? — zapytał małżonek, wracając do domu.— Nic!... — odpowiedziała i poczęła całować jego słodką rękę, bez przerwy, cały wieczór.

Skarbu, znalezionego na ciernistej drodze, nie używaj sam z drugą osobą! Daj go wszystkim!Nie bój się! Odkryj tajnie serca swego równo myślącym!Bądź silnym! Rzuć w świat myśl swoję! I daj się ukrzyżować!Taka myśl obudziła się w sercu jego i trapiła je.Jednego wieczora wystąpił czarno ubrany, w białym krawacie — w obszernej, pięknej sali, wyszedł na małe podium, przysunął srebrne lichtarze, czekał chwilkę i odważnie i silnie rzucił skarb w świat! Nic wokół nie widział, tylko swego przyjaciela, książkę i jej pierwszą czytelniczkę, siedzącą z mężem w pierwszym rzędzie. Skoro doszedł do miejsca: »Wczoraj powiedziałaś mi: »drogi Alfie!« czy to twa myśl!?« nie mógł się zatrzymać. Oczywiście. Pierwszy raz w swem życiu!Ale serca słuchaczy na chwilę bić ustały...Tak czytał do końca.Skoro doszedł do końca, było cicho jak w kościele.Na twarzy każdego można było książkę odczytać.W sercach wszystkich widział swą książkę.Więc czuł: »Rzuciłem skarb w świat!« i »Amen!«