Sonet 112
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Ni w tak różowych barwach wschodzi zorze,Gdy brzask przepędzi z nieba ćmy złowieszcze —Ni też, ulewne zwyciężywszy deszcze,Mieni się tęcza w barwy równie hoże —Jak się w tej, pomnę, przemieniła porze,Właśnie gdy myśl mą jej kochaniem pieszczę,Ta, której licom (skromnie mówię jeszcze)Z rzeczy śmiertelnych zrównać nic nie może!W oczach jej niebo błysło mi z tak bliska,Że wszelkie inne ziemskie mi zjawiskaZdały się odtąd ciemne niesłychanieSennuccio! W nich mi z łuku prosto w serceDwie strzały zbiegły, — a ja w te mordercePo śmierci jeszcze patrzeć byłbym w stanie! —