Sonet 144

Francesco Petrarca (1304–1374)

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Dniem jednym, poprzez góry, lasy, niwy,Wielce tęschnego własnych myśli posła,Miłość mię skrzydły cudownemi niosła,Bym w Trzecie Niebo mógł dolecieć żywy.Słodko jest wspomnieć, żem szedł w owe dziwy,Gdzie Marsowego wieje strach rzemiosła,Jak statek coby stradał ster i wiosła,Odwagi pełen i otuchy tkliwej.W tem, gdy przymierzchać począł dzień ów błogi,Wspomniawszy: podróż mą zawdzięczam komu,I powrót, — strach mię przejął pokryjomu.Szczęściem, Wokluzy Raj i u rozłogiSorga, gościnnie serce zbyła z trwogi —I ono — w blaskach znów jest jakby w domu. —