Sonet 187
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdy w morze złoty rydwan dnia zapada,Z sobą mych myśli biorąc bieg tułaczy,Wprędce gwiazdami i księżycem bladaNoc, mię pogrąża w trwodze i rozpaczy.W tedy tej, która słuchać mię nie raczyW duszy się mojej z cicha wypowiada,(Z prośbą, by wprędce stało się inaczej),Wszystko, od czego sercu memu biada.Snu nie znam — nawet spocząć ból mi wzbrania —I tylko łkania ciche i wzdychaniaDuszę mi karmią aż po brzask świtania!Ni nawet w dzionka błysku znam obrońcę —Gdyż jest na ziemi jedno tylko słońce,Zdolne pociechy wysłać do mnie w gońce! —