Sonet 194
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Płakałem — teraz śpiewam, chcąc zdalekaWywabić słońce moje z po za chmury,Z jego litością godną czci, od którejPrzeczysta Miłość ocalenia czeka.Gdyż taka z moich łez urosła rzeka,Iż stał się niby potop z nich ponury.Przezeń zaś chyba ptaka mógłbyś pióry,Przejść, nie zaś żaglem, jak jest w mocy człeka.Więc tylko myślą w szparki lot gdy pędzę,Ona, by w końcu wspomódz moją nędzę,Na ustach mając uśmiech miłościwy,Nie laur lub palmę, ale mi oliwyRószczkę przesyła, i odemnie wrażeOhmury odgania, i żyć dłużej każe. —