Sonet 234
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Zmierzchło wam słońce, biedne moje oczy!Lecz raczej w gwiazdach boską twarz swą chowa,Tęschniąc, że bez niej, zmaza was grzechowaPrzy ziemi łzami opóźnienia mroczy.Uszy! nie dla was już ten dźwięk uroczy,Co brzmiał tak słodko jak wybranych mowa —Stopy! już próżno wola w was gotowaIść w ślad, niknący w świetlnej gdzieś przezroczy!Więc żądze! zkąd wam, ze mną, w sposób śmiałyO Laurę walczyć: żeście jedne z wielaWidzieć ją, słyszeć, ku niej iść przestały?Śmierci złorzeczcie, lecz błagajcie ChwałyTego, co na to wiąże i rozdziela,By przez cierpienie przywiódł do wesela. —