Sonet 240

Francesco Petrarca (1304–1374)

Translated by Felicjan Faleński

Pieśni Petrarki

Ileż to razy, w słodkiej mej ustroni,Wraz z Nią od siebie uciec chcąc daremnie,Idę, rozgłośne łkania tłumiąc we mnie,Choć łez mi cichych wzdęta pierś nie broni.Ileż to razy, w żądz bezdennych toniWbiegam w manowce puszcz i w mroczne ciemnie,Tej zowąc, która poszła już odemnieNa to, bym wiecznie śmiercią tęschnił po niej.....W tem — o cudowne Boskich Łask zjawiska!Toćże z modrego rąbka mgły wytryskaJej wiotka postać po nad Sorgi zdrojem!O tak — tam ona w pośród kwiatów białaStoi, i jakby dać mi wiedzieć chciała:Ile bezemnie tęschni w Niebie swojem. —