Sonet 250
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdy widzę z Nieba zstępującą Zorzę,Z różaną skronią, w splotach z złotej przędzy,Wołam, w miłosny pchnięty błąd pomiędzySen i ocknienie: — To cień Laury może! —O ty szczęśliwy! co wiesz, w jakiej porzeI gdzie masz skarb twój kryć od ziemskiej nędzyTitonie! słuchaj! mój ja skarb nie prędzejUjrzę, aż śmierć mi z trumny zdziała łoże!I nie tak srogie wasze są rozstania —Gdyż choć w ciemnościach możesz wracać do tej,Co przy księżycu na twem łonie drzymie,Lecz smutkiem nocy moje dnie przesłaniaTa, co uniosła duszy mej tęschnoty —W zamian mi ledwie dając w pieśń swe imię! —