Sonet 266
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Sądziłem duch mój dość wyzutym z ciałaTem, co mu lotne skrzydła daje z góry,Żem godnie śpiewać miał ten węzeł, któryKochanie sprzęgło — śmierć zaś rozwiązała!Lecz wprędce zwiędła we mnie myśl zuchwała.Jak liść tchem wichru gnany ponad chmury,Więc rzekłem: — gdzież mi sięgać mdłemi pióryPo to, co Niebios wzięła w siebie chwała! —Więc gdy dosięgnąć tam, gdzie nie dosięgaNawet polotu orlich piór potęga,Ku Laury chwale próżno siły trudzę,Miłości moja, coś jest jej ozdobą.Idź i ty za nią!..... tylko — weź mię z sobą,Dzięki choć szczęściu, jeśli nie zasłudze. —