Sonet 298
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Strawą łez, którą karmi mię obficieMiłość i smutne z nią wyroki Boże,Raz, gdy się sycąc, serce sobie trwożę:Żem już na męki mej krzyżowej szczycie —W tem ta, co nad nią wyższej nie ujrzycie,Ni drugiej takiej — w tkliwej swej pokorzePonad samotne moje spływa łoże,Mierzchnące we mnie chcąc podtrzymać życie —I ręką, której pożądałem tyle,Łzy mi obtarłszy, z ust pociechy wróży,Jakich czyż serce dozna kiedy czyje?— Nie szukaj prawdy w ksiąg przemądrych pyle —Rzecze — i zamiast płakać po mnie dłużej,Żyw bądź, tem życiem, jakiem ja dżiś żyję. —