Sonet 52
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Powagę grodu odwiecznego świętąWspomniawszy sobie w mej nieszczęsnej toni,Myśl mię pobożna w niebo spojrzeć skłoni,Kędy mi skruchy wrota odemknięto.Aliści w walkę wszedłszy z tą ponętą,Pokusa dawna znów mi w ucho dzwoni:— Laura cię twoja woła — wróć się do niej —Znajdziesz ją właśnie słodko uśmiechniętą. —A mnie, wśród dwóch tych sprzecznych sobie chęci,To jedna nęci, to znów druga nęci,I tak z kolei jestem którejś sługą.A żadna ze mną nie chce gościć długo —I między sobą walczą bez pamięci —Lecz czy, i kiedy, zmoże jedna drugą? —