Sonet 58
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Gdybyś Szymonie, wzniosłe karmiąc chucie,Kiedyś w marmurze kuł jak najbogaciej,Dał był, stworzonej ręką twą postaci,Wraz z twarzą umysł i głos i uczucie, —W twem cudotwornem jakżebym cię dłucieWielbił, nad wszystkich sztuki twej współbraci!Bowiem — co widzę! — Laura srogość traci.Zda się zwiastując koniec mej pokucie!Ja płaczę — ja się śmieję — mówię do niejA ona ku mnie chętne ucho kłoni... —Lecz nie — to tylko mych przywidzeń dziwy!Jakżeś zazdrości godzien Pygmalionie,Jeśliś w kamiennej zdołał zbudzić łonieTo, co ja próżno zbudzić pragnę w żywej! —