Sonet 91
Translated by Felicjan Faleński
Pieśni Petrarki
Z bezbożnych miejsc tych, gdzie już nie ujrzycieCnót, z jakich słusznie słynął Rzym przed laty,Z tego siedliska cierpień i zatraty,Uciekłem, nie rad skracać sobie życie.I tu, sam na sam z mą miłością, skrycie,Do lepszych czasów tęschniąc, to w bogaty
Wieniec zaplatam rymy, to znów kwiaty,O nic nie dbając w duszy mej zachwycie —O nic dla siebie. Tak to wstręt do ludzi,W mej piersi wzdętej wszelką żądzę studziZa szczęściem gonić marnem, lub za chwałą!Dwóch tylko rzeczy chęć mi w myśli stawa:Ażeby Laura była mi łaskawa,Tobie zaś panie, by się dobrze działo. —