Pluton zagniewany zwoływa piekielną czeladź
Kiedy tak pilnie i tak ukwapliwieRobili cieśle, do lasu posłani,Na chrześcijany pojźrzał nieżyczliwieStraszliwy tyran piekielnej otchłani.A widząc, że się im wiodło szczęśliwieI że od Boga byli miłowani, -Z jadu się kąsał i jako byk ryknął:Tak mu ból serce przejął i przeniknął.
Chce wszytką mocą trapić chrześcijany,Według swojego dawnego nałogu;Na to złych duchów zbór sobie poddanyZbiera do swego królewskiego progu;Mniema tak, sprośny głupiec opętany,Że to rzecz łatwa przeciwić się Bogu,I nie chce pomnieć szaleniec przeździęki,Jaki z gniewliwej piorun Jego ręki.
Ogromną trąbą Lucyper zuchwałyKupi do siebie mieszkańce podziemne;Której się straszne dźwięki rozlegały,Przechodząc piekła i przepaści ciemne.Nigdy tak nieba ogromnie nie grzmiały,Gdy miecą gromy na doliny ziemne,Nie tak ziemia drży i trzęsie się na dnie,Gdy wiatr chce wypaść, co się w nię zakradnie.
Zbiegli się zaraz piekielni duchowieNa pałac, w którym mieszka Pluton srogi,W różnych postaciach: a kto je wypowie?Strach i wspominać! Jedni kurze nogi,Drudzy wielbłądzie, trzeci mają krowie:Są i ci, którzy na łbie niosą rogi,Inszy zaś warkocz z wężów uplecionyI smocze niosą za sobą ogony.
Widziałbyś tam był Arpije nieczyste,Centaury, Sfingi, wybladłe Gorgony,I szczekające Scylle zawiesiste,Gwiżdżące Hydry, świszczące Pitony,Chimery, sadze plujące ogniste,Straszne Cyklopy, srogie Geryjony,I wiele dziwów nigdy niewidzianych,Z różnych postaci w jedne pomieszanych.
Starsze po prawej posadzono stronie,Po lewej młodsze i nie tak wspaniałe,We śrzodku Pluton straszliwy, na łonieTrzyma żelazne sceptrum zardzewiałe:Tak był sam w sobie, tak wielki w ogonie,Że się i Alpy przy nim zdały małe,I Atlas, chocia sięga pod obłoki,Nie jest tak wielki, ani tak wysoki.
Oczy miał wściekle, wzrok, by u komety,Powagę mu twarz surową czyniła,Wszytek był czarny od głowy do pięty,Kosmate piersi gęsta broda kryła,Miąższy u gęby wąs wisiał pomięty,W czele miał jeden, we łbie rogów siła,A ukrwawiona gęba była taka,Jako głęboka, straszna przepaść jaka....
(1618.)