Gdy zgasła lampa
Translated by Jan Kasprowicz
Ogrodnik
GDY ZGASŁA LAMPA przy mem łóżku, zbudziłam się razem z ptactwem porannem.Siadłam przy oknie otwartem, z świeżą wiązanką w rozpuszczonych włosach.Wędrowiec młody przechodził drogą w różanych mgłach porankowych.Miał łańcuch z pereł na szyi, a promienie słoneczne padały na jego koronę. Zatrzymał się u mych drzwi i głosem zawołał namiętnym: „Gdzie ona?“Z samego wstydu zawołać nie mogłam: „Ona to ja, młody wędrowcze, ona to ja!“
Był zmierzch i nie świeciła się lampa.Splatałam włosy niedbale.Młody wędrowiec zjawił się na swym wozie w blaskach zachodzącego słońca.Rumaki jego miały nozdrza spienione, a proch był na jego sukni.Zeszedł z wozu u drzwi mych i zmęczonym zapytał głosem:Z samego wstydu odpowiedzieć nie mogłam: „Ona to ja, wędrowcze znużony, ona to ja!“
Noc kwietniowa. Lampa się pali w mej izbie. Podmuch południa skrada się cicho. Wrzaskliwa papuga zasnęła już w klatce.Mój stanik ma barwę pawiej gardzieli, a płaszcz mój zielony, jak młoda trawa.Siedzę na podłodze przy oknie, a wzrok mój śledzący błądzi po opuszczonej drodze.W noc ciemną nie przestaję szeptać: „Ona to ja, zrozpaczony wędrowcze, ona to ja!“