O ty szaleńcze
Translated by Jan Kasprowicz
Ogrodnik
O TY SZALEŃCZE, wspaniale pijany!Jeśli wyważasz drzwi i rolę błazna grasz wobec tłumu:Jeśli kiesę w ciągu jednej wypróżniasz nocy i dajesz prztyczka w nos rozsądkowi;Jeśli dziwnemi chodzisz drogami i ladajaką zabawiasz się błahostką:Nie troszcz się o rym i sens —Jeżeli żagle rozwijasz przed burzą i wiosło druzgocesz.Rad wówczas pójdę za tobą, mój druhu, upiję się i zejdę na psy.
Dnie i noce trawiłem w towarzystwie trzeźwych, przemądrzałych sąsiadów.Wieloraka wiedza pośrebrzyła mi włos, a wielorakie czuwanie zasępiło mi twarz.Latami zbierałem i gromadziłem kruszyny i strzępy rzeczy:Miażdż je i tańcz sobie na nich i rozprósz je na cztery wiatry.Albowiem ja wiem, że szczyt to mądrości być pijanym i schodzić na psy.
Niech znikną wszystkie chrome zwątpienia, niech beznadziejnie tracę swą drogę.Niech zjawi się dziki wir burzy i zmiecie mnie precz od mych kotwic.Świat roi się od dostojników i pracowników, użytecznych i skrzętnych.Są ludzie, którzy łatwo stają się pierwszymi i ludzie, którzy skromnie kroczą po za szeregiem.Niech będą szczęśliwi i niech uszczęśliwiają, zaś ja niech zostanę bezpożytecznym szaleńcem.Albowiem ja wiem, iż szczytem wielkiego czynu jest być pijanym i schodzić na psy.
Odprzysięgam się tej chwili od wszelkich uroszczeń, by się zaliczać do rzędu zacnoszów.Wyrzekam się pychy, aby być mędrcem i rozsądzać, co złe, a co dobre.Roztrzaskam naczynie wspomnień i wyleję ostatnie krople łez.Kąpać się będę w różowej pianie perlistego wina i rozjaśniać swój śmiech.Maskę statecznego poczciwca poszarpię umyślnie na strzępy.Święty uczynię ślub, że upijać się będę i schodzić na psy.