Pieśni ofiarne — 19
Translated by Józef Jankowski
Ty jesteś niebem i gniazdem zarazem:W tem gnieździe miłość Twoja pośród toni,Zamykająca duszę z jej obrazem,Ze skarbcem dźwięków, kolorów i woni.
Ztąd płynie ranek w przeczystej sukience,Ze złotym koszem w swojej prawej ręce,Girlandy piękna niosący, by niemiWieńczyć w milczeniu posady Twej ziemi.
I ztąd twój wieczór, płynący przestworemNad opuszonym przez stada ugorem,Poprzez samotnie zadumane ścieże,Niosący Ciszy posłuchania świeże,Niosący dzbany złotego napojuOd oceanów zachodnich Pokoju.
Lecz tam — dla duszy gdzie nieogarnioneNiebo na schron jej odchyla zasłonę,
Tam, w nieobjętym światła oceanie,Białe bez skazy wciąż promieniowanie:Tam niemasz nocy, ni dnia, — tam osnowaBez barw i kształtów — i tam niemasz słowa.