Skała dzwonu
Translated from English by Jan Kasprowicz
Ciche powietrze i odmętyI statek cichy, jak zaklęty,Na żagle żaden wiew nie padnie,Wręga okrętu drzemie na dnie.
Bez szumu, syku wałów moceSuną po „Dzwonu“ tej „Opoce“;Tak zwolna rosły, tak spadały,Że nie ruszyły „Dzwonu Skały“.
Na skale Opat z AbrbrothokuUmieścił dzwon był na widoku;Gdy wiatr nad morzem szalał wraży,Dzwon, płynął z beczką, strzegł żeglarzy.
Strzegł, ostrzegając, kiedy falaNad „skałą“ strasznie się przewala,I ci, widzący, skąd zatrata,Błogosławili wciąż Opata.
Na niebie słońce lśni radośnie,Że wszystko życie z szczęścia rośnie,I ptactwo morskie, krążąc wkoło,Śpiewa i śpiewa przewesoło.
Jak ciemna plamka się wydałaBeczka na wodzie, gdzie ta „Skała“,A na pokładzie sir Ralf kroczyI ku tej plamie zwraca oczy.
Czuje radosną siłę wiosny,Gwiżdże i śpiewa w ton radosny,Serce weseli się, jak można,Lecz ta wesołość była zdrożna.
Na „Skale Dzwonu“ okiem spocznieI rzecze: „Płyńmy tam niezwłocznie,A mając „Skałę“ na widoku,Zakpię z Opata z Abrbothoku“.
I ruszył statek w stronę „Skały“,Wiedzie go sternik poprzez wały;Ralf korsarz z statku się przechyliI dzwon odetnie tejże chwili.
Z sykiem do wody i bulkotemWpadł dzwon, sir Ralf zaś rzeknie o tem:„Kto pierwszy spłynie tu ze świata,Nie spłynie z dankiem dla Opata“.
I korsarz Ralf pojechał dalej,Plądrując wokół na wód fali,I zbogacony, jak należy,Do szkockich zwrócił się wybrzeży.
W tem mgła zaległa tak powietrze,Iż żadne słońce się nie przetrze;Każdego dnia szalała burza,Dopiero wieczór się rozchmurza.
Korsarz rozgląda się z pokładu:Pomrok, że kraju ani śladu;
Wtem Ralf odezwie się w te słowa:„Już tarcz widnieje księżycowa“.
„Snać wał się łamie“, jeden rzecze,„Bliskośmy brzegu“. „Nie wiem, człecze,Gdzie my, lecz to ci powiem szczerze,Usłyszeć dzwon ów chęć mnie bierze“.
Nie słychać dzwonu, fala rośnie;Choć wicher ucichł, bezlitośnieWalą o statek straszne moce:„Chryste! Przy „Dzwonu“ my „Opoce!“
I korsarz Ralf rwie sobie włosy,Z rozpaczy swe przeklina losy;Fala się wzmaga i w głębinieWód szalejących statek ginie.
Ale w śmiertelnej chwili trwogiMógł słyszeć korsarz dźwięk złowrogi,Dźwięk, jakby szatan dzwonił dzwonem„Skały“ na morzu rozburzonem.