Setnik rymów duchownych — XCV
Rzeki z siebie puszczają oczy, Panie, moje,Że lekce poważyły przykazanie twoje;
Co za ucisk z wzdychaniem tacy słudzy mają,Dobrze to z swoją skazą zmysły moje znają.
5 Nędznym ja, i któż wyrwie z ciała poddanegoStrasznej śmierci? Któż przyjmie w obronę drżącego?Zstąpięli na dna morskie — tam wieczny Bóg władnie,Skryjęli się w otchłanie — i tam najdzie snadnie.
Cóż rzekę w tej swej trwodze? Rozpacz mnie nalega,
10 Nadzieja osłabiała, co dawno przestrzega,Aby z kresu onego dusza nie zstąpiła,Na którym w zbawicielu ratunk zasadziła.
O lekarzu, co władniesz biegi niebieskiemiA wszelkie niedostatki leczysz tu, na ziemi,
15 Od frasunku oczyszczasz, wracasz do żywota,Acz się już kto opiera o piekielne wrota.
Zgładź głupie nieprawości, osusz oczy moje,Oświeć zmysły, by znały przykazanie twojeChcącemu k tobie pomóż, przymuś upornego,
20 Ty, co żałość odnosisz z zginienia grzesznego.