Karaluchy

Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885–1939)

KSIĄDZ, PIOTR, JAKÓB.

(PIOTR ŚPI.)

KSIĄDZ

Czy widzisz te szare?

JAKÓB

Gdzie?

KSIĄDZ

O tam! (pokazuje palcem.)

JAKÓB

Aha!

KSIĄDZ Co to jest?

JAKÓB

I rusza się.

KSIĄDZ

Na serjo co to możebyć?może być?

JAKÓB

Zbliża się!

KSIĄDZ

To dziwne.

JAKÓB

Zbudzić Piotra.

KSIĄDZ

Po co?

JAKÓB

Czemu?

KSIĄDZ

A co?

JAKÓB Przyrodnik!

KSIĄDZ

A cóż że przyrodnik?

JAKÓB

Może to chmara owadów.

KSIĄDZ

I..?

JAKÓB

Że dowie się jakie to owady.

KSIĄDZ

Dobrze.

JAKÓB

Piotrze! (Piotr wstaje)

PIOTR

A co?

KSIĄDZ

Czy widzisz te szare?

PIOTR Zdaje się że to chmara karaluchów!

JAKÓB

O dla Boga!

KSIĄDZ

Lecieć do Króla!

CIŻ I DWORZANIN.

KSIĄDZ, JAKÓB, PIOTR. (Razem)

Król jest?!

DWORZANIN

Gdzie?

JAKÓB

W domu!

DWORZANIN

Niema.

JAKÓB

A gdzie jest?

DWORZANIN Na ulicy.

JAKÓB

Na jakiej?

DWORZANIN

Złotej.

PIOTR

Rozmawiacie a szare się zbliża. To jest chmara karaluchów!

KSIĄDZ

Zkąd wiesz?

PIOTR

Patrzyłem przez lunetę.

KSIĄDZ

Aha! (Wychodzą.)

CIŻ I KRÓL.

KRÓL

A co?

PIOTR karaluchy oblegają domy!

(Wchodzi Paweł.)

PAWEŁ (Do Piotra.)

Co to tyle karaluchów w mieście?

PIOTR

Właśnie miałem posłać do ciebie żebyś był ostrożnym. To jest zgraja karaluchów amery..

CHŁOPI (Z za sceny.)

karaluchy!

(Słychać szczekanie mopsa.)

CIŻ SAMI, KARALUCHY I MOPS.

(Król tnie szablą karaluchy, mops resztę gryzie.)

KSIĄDZ wchodzi podszczuwając mopsa. O tu! O tu!

MOPS

Au! Au!