Osieł i chłopczyk (Jachowicz, 1916)
Szedł osieł utrudzony i stąpał powoli,— Tyle obelg! o Boże! jakże serce boli!A wtem wybiega chłopczyk, wskazał kłapoucha:— Hej, widzieliście leniucha!
— Niegrzecznyś! mówią wprawdzie, że jestem leniwy,Ależ ty bądź sprawiedliwy.Pomnij: krzywdzić się nie godzi.Prawda, że osieł zbyt szybko nie chodzi;Ale idzie z powagą, powoli, zostrożna,I żadnych mu wybryków zarzucić nie można.Ta powolność jest z zasad — nie z lenistwa wcale:Kto nosi po urwiskach, kto się pnie po skale?
Jednak sami przyznacie: czy zrzuciłem kogo?Tego mi i niechętni zarzucić nie mogą.Że się tam trochę spóźnię, o! to nic nie szkodzi:Czy przyjdę dziś, czy jutro, to się to nagrodzi;Wszak lepiej przybyć później, a mieć całe kości?Nikt jeszcze nie żałował swojej powolności,A pośpiech i narowy przypłacano drogo.Że się też poznać ludzie na osłach nie mogą!Wierzcie mi, nie godzi się ujmować nam sławy.
— To prawda — rzecze chłopczyk — dobrze bronisz sprawy,Kiedy kogo sądzimy, na bok uprzedzenie:Istotnie! osieł, widzę, nie głupie stworzenie.