IV. Oliwa

Stanisław Tarnowski (1837–1917)

Bałtyk Tatrom, sonety

Czemuż pokojem w dziejach wsławiona OliwoTy coś od dni Noego pokoju symbolemCzemuś dla nas jednych tak nielitościwąŻe nas witasz strasznego niepokoju bolem?Konie wprawdzie spokojne: lecz niemca stangretaZimne oblały poty wśród bolesnych kurczy:A choć po drodze cicho toczy się karetaSłychać huk jak stu gromów – tak mu w brzuchu burczy.Już mu bladość śmiertelna gładkie lica kaziPrzebóg, gdzież my ratunek, gdzież znajdziem obronę?Może nas jak Almanzor cholerą zaraziTa drży o dziecko, ów o matkę, ten o żonę. . . .W tem fprrr! - Konie stanęły. . . . .Niemiec z kozła złazi -Co dalej? Na to Muzo wieczną rzuć zasłonę!