V. Na morzu (Żeglarz)
Bałtyk Tatrom, sonety
„A więc on tak daleko? ! Ty w osamotnieniu? !"”Umilkł – i w myśli tylko dodać się odważył:„Ja gdybym miał podobną życie bym przemarzyłLecz stoję i duszę topiąc w jej spojrzeniu!”
Znów zaczął: - „O jak pięknie przy blasku miesiącaSiedząc przy sobie w łodzi tęskną piosnkę nucić,Płynąć, płynąć, i płynąć, i chociażby nie wrócićTylko płynąć i śpiewać i kochać bez końca!”
Choć nie ma na tych wzgórzach z dymu pióropuszaI z ogni się nad niemi nie pali koronaJeźli wulkan ognistszy nad żar WezuwiuszaWrze i kipi w męskiego tajnych głębiach łonaCzyż niewieścia od niego nie zajmie się dusza....?Kto On? Żeglarz z północy.Nie powiem kto Ona. . . . .