Anteros

Stefan Marek Eiger (1899–1940)

Strome barki masz, chłopcze, i uśmiech żałosny,Tedy od warg srebrzonych nie odwracam wzroku.Pragnę kąsać, jak struny, twoje piersi płaskie,Po szczupłej harfie żeber błądzić poomacku.Paznokciami rozjuszyć pieszczotliwe serce,Że będzie tłuc przez gardło, jak bisior zsupłany,Aż w wąskiej krtani utknie bełkotem i śliną.Poprzez oddech świszczący na szyi nieziemskiejZacisnę zwięzłe palce, dręczyć długo będę,By pomścić miłość, którą wszczepiłeś w posągi,Mniej oślepłe ode mnie, o oczach wydartychSzumiącemi gromami, sypkim piachem wiatrów,I błyskawic białością szorowane szczelnie.Ach! o brzasku się ockniesz, ujrzysz mnie umarłym,Zpod powiek przymrużonych spojrzysz nieruchomo,I w mroźnym fiolecie, co szronem osiada(Oczodoły tak drążąc, jako rylec złoty)Na skronie srogo wklęsłe — lekkiem tchnieniem chuchniesz.

Znów ptaki kwilić poczną, jako chór tragiczny,A ty odejdziesz, młody, pacholęcą stopąMuskając nurt, co złoży w śpiewny otwór wargi.