Apollinaire
Z pod muru szczelin ciepłego, jak za Helladyczasów, wybiega chyża jaszczurka. Fala dogasa blado-granatowa pod żaglem. Wracają z połowu.Wpięty u szczytu cyprysa żółto księżyc na nowiuwraz z żałobnych chwieje się czubem płomienia.W lakierowanej, coraz czarniejszej, zieleniżywopłotu pustym wzrokiem spoziera jarko-biały Apollo.— W leżaku nad homarem opasły rozsiadł się Apollinaire.