Godzina południa
PorąModro-pogodnąJezioro.Chłodno.
Na jeziorze: oka.Boru z bronzu bukiety.Woda zielono — głęboka.Brzegiem: czarne oczerety.
Ta chwilaSmutku.(Przechyla sięŁódka).
Wiosła jedwabne,Libelule,Gnące się czule dygoty wierzb.Wiesz?
Wietrzyk falę muśnie,Chluśnie, rozkołyszeI uśnie —W komyszy.
Wtem owionie mnie, zanim w złotą słodycz zasnę,Wiew zielony spalony, co miasta wyludnia.I położy na oczy umarłe i jasneStromą i nieruchomą: Godzinę Południa.