Narodziny (Napierski)

Stefan Marek Eiger (1899–1940)

Gdy każdy dzień przechodzi,Wplątany w dzikie sprzęty,Z krwawej się mojej ranyNarodzi Święty.

W wypukłą noc zielonąOtworzę okiennicę,Na wzdęte moje łonoUpadnie tajemnica.

Niebiosów zwisłe cielskoRozedrze ostry ruch,Rozewrze się djabelskoCiężarny brzuch.

Na fioletowe zorzeRozrzucę ręce obie,Na ziemię i na morzaUpadnę w gwiazd żałobie

Rozrzucę obie nogiPod ból, jak ciepły zgon,Gdy w aureoli srogiejZ trzew się wypruje: on.

Padnę na twarz w podzięce:Z niebiosów schodzisz w niż —(Widzę twe małe ręcePrzybite na straszny krzyż).

I pojmę w dziecinnym szlochu,Co z ziemią mnie pogodzi,Żeś ty mój syn najmilejszy,Który się nie chce narodzić.