Wojaż — I

Stefan Marek Eiger (1899–1940)

Przejechałem z nad Renu aż nad Leman— dyliżansem umarłego poety —znów Evian piję miast Apollinaris,spragniony wody Lety..

Gra mi trąbka, ta z przed wieku,lecz nie w płaszczu kroczę, w szorstkiej bluzie;któż-że śladem naszym błądzić będzienad wodospadem w Szafhuzie?

Widzę konie spienione, zielony szali anglików z pledami w kratkę;ach! gra pocztyljon widmowy —przestąpmy tylko kładkę..

Słychać, o, Edwardzie!szum młyńskiego koła,z wałów krzyczą: „Wer-da?“— licho z głębi woła..

Nocy rusałczana,ruinami błądzę —

huczą w szumie pianyzaklęte wrzeciądze.

W oknie biała damao pręty kołacze —ulatują z wieżywrony i puhacze!

Podobny do ślepych nurków,których głos głębi woła,stajesz, o, śmiertelny! w Strassburgupod kolumną Aniołów..

Pocztyljonie! z drogi,przesadzim rów dziki,gąszcz ciernisty, głogii nieśmiertelniki!

Zamek, baszta, mosty,czółna, płaska tratwa,fosa, róże, osty— a nad czołem gwiazda!