Wycieczki pana Brouczka — Tom I — VI
Translated from Czech by Jan Nitowski
— Piosenki wam niosę, piosenki te moje,Błyszczące, jak słońca promienie w krysztale;Ich dźwiękiem niebieskie otworzę podwoje,A nędznych krytyków nie boję się wcale!
Piosenką sprowadzę czar na was ja słodki;Pieśń moja tak wonna, jako kwiatek astru,A miękka jak jedwab, lub jako sierść kotki —A czysta, jak biała czara z alabastru.
I dźwięczy pieśń moja jak harfa Eola,Jak dźwięki multanek przy tańcu wiosennym,Gdy kwieciem i trawką zielenią się pola.
Jak pieśni cheruba w niebieskiéj krainie,Gdy z lutnią swą stanie przed tronem promiennym —Tak moja pieśń słodko i błogo wciąż płynie!
— Od ciebie wieje czar, jak od Meduzy,Pod wzrokiem twoim serce mi omdlewa,A w piersi coś mi dziwnie słodko śpiewa;Na ustach czuję pocałunek Muzy.
A w rysy twoje duch mój się zagłębia,Jak nurek w morze po cenne korale.Ja wzrokiem czystym białego gołębiaBędę w twarz twoją wpatrywać się stale.
Tak wzrok dziecięcia wabi piękny opalPięknym swym blaskiem — i tak duszę gwebraWciąż wabi płomień: „Skrzydła sobie popal!”
Tak dromaderów w stepie białe żebraNęcą ku sobie lwa — i tak w ramionaPustyni leci gnana wichrem zebra!
— Już się rozpływam, jak kwiatka pięknegoZapach na wiosnę; ale w blasku słońcaWrócę, jak motyl, co skrzydełkiem trącaKwiatek i ciągle powraca do niego.
Wrócę i struny swéj lutni poruszę,Będę dobywać z nich piosenki drżące.A dźwiękiem lutni w menad pląs tchnę duszę,W taniec indyanów, lub w Etnę dymiącą.
Czarownym głosem, co go słowik dał mi,Z mych ust dobędę trel, jak piękna Irys;Potém zatańczę lekką nóżką Almy.
Tragedyi złoty przypnę sobie kirys;Z pod mego dłuta wyjdzie z ciałem palmyJuno — bogini, Izys i Ozyrys!