Hebroni

Szymon Zimorowic (1608–1629)

Póki mię młodość pierwsza piastowała,Nigdy frasunku głowa ma nie znała,Lecz próżen trwogi wiodłem bieg błogi.Skoro mię lata starszym uczyniły,Zaraz mię trudów ciężkich nabawiły,Przyszedł za laty kłopot zębaty.Do mnie z Pafii zrodzona dziecinaŁuk z niepochybnem żeleźcem napina,A gdzie umierzy, ostro uderzy.Częstokroć pędem gdy do mnie przybiega,Tak mię miłosnym płomieniem podżega,Że jak śnieg mdleję, gdy słońce grzeje.Za mną nieschronna w tył naciera zwada,Podemną kopie lochy cichy zdrada,Śmierć z pewnym gońcem grozi mi końcem.Gdzie ta Medea, która przez swe czaryWiek Ezonowi odnowiła stary,Żebym w starości zażył młodości!