Hippolit

Szymon Zimorowic (1608–1629)

Rozyna mi w taneczku pomarańczę dała,A potym i wianeczek dać przyobiecała.Ale gdym jej pomagał wesołego tańca,W ogień się obróciła ona pomarańcza.Ono jabłko żarzystym węglem mi się stało,Spaliwszy duszę nędzną, spaliło i ciało.Ogniu mój, o Rozyno! prędkom cię zachwycił,Prędko mi cię na sercu złoty owoc wzniecił.Teraz wiem, co jest miłość; Nie Wenus łaskawaSpłodziła ją, lecz lwica na pustyni krwawa,Tygrys, niemiłosierna nad błędnym człowiekiem,Na Kaukazie szalonym karmiła ją mlekiem.