Melani

Szymon Zimorowic (1608–1629)

Gdym do twego ogródeczka niedawno w majuPrzyszedł, rozumiałem, żem był wzięty do raju,Obaczywszy rozmaitość bujnego zioła:To fiołki, to rozmaryn stoi do koła,A od twojej twarzy, każdy się kwiat żarzy:Nuż goździki śliczne i róże roźliczneRumienieją się, patrzając w ciebie ustawicznie.Wszytko nizac ma kochanko! gdy nie masz ciebie;Mnie żaden kwiat nie powabi wonny do siebie;Cóż mi po tem, chociaż pojźrzę na konwalją?Chociaż uszczknę miłą różę, abo lilią?Bez twojej urody niczem są ogrody;Twe wargi szkarłatne i czoło udatneWszytkie kwiecia nabogatsze czynią niepłatne.Jeśliś przeto mię wezwała, żebym się bawiłA w tesknicy frasowliwej tylko czas trawił,Jakoż ja mogę bez ciebie wytrwać na świecie?Fraszką u mnie wirydarze, fraszką są kwiecie.Głupi bym był, wierzę, kiedybym w tej mierzeWięcej kochał w zielu, niźli w przyjacielu,Któremu serce wylałem nad inszych wielu.Czyli już śpisz, czy na jawie ze mnie żartujesz?Jakie teraz niepogody, aza nie żałujesz?Noc ciemniejsza nad obyczaj, deszcz z wierzchu leje,Ja przecię czekam w ogródku mając nadzieję,Że zasnąć nie raczysz, aże mnie obaczysz;Jeżeli miłujesz, wiacneczkiem darujesz,Dosyć będzie ze mnie, gdy mię tak uszanujesz.Lecz widzę, zapamiętałaś twojego sługi,Bardziej ci się upodobał niewiem ktoś drugi,Z którym miluchno rozmawiasz godzin w noc kila;Jeśli mi to na złość czynisz, dajbyś nie żyła.Ale żyj szczęśliwa, póki będziesz żywa;Bo pewienem tego, że ty dla nowegoPrzyjaciela nie opuścisz mnie dawniejszego.Już dobra noc ogródeczku! z żalem odchodzę,Dobra noc wam ziółeczka, i tobie gospodze!Wianeczek ci zostawię, weźmij go sobie,A jako tej nocy spałem, wypowie tobie.

Wierzże, iż tej nocy nie zamknąłem oczy;Przecie ty koniecznie miej dobrą noc wiecznie,Ja się z tobą dzisiaj żegnam już ostatecznie.