Z poezyi Tychona Brahego

Tycho Brahe (1546–1601)

Translated by Ludwik Kondratowicz

Takiego męża ziemia przez wiekowe chwileWydać nie w sile...

Niebo go urodziło uczyć ród człowieczyNiebieskich rzeczy...

On zachwiał całe niebo prawami wiecznemi,Słońce zdołał zatrzymać i kazał biedz ziemi,Księżycowi ukazał, gdzie mu być potrzeba,Przekształcił oblicze nieba.

Kopernik na to dzieło iść się nie zachwiewa,Z laską tylko kunsztownie ustruganą z drzewa.Pisze prawa niebiosom jego mądra władza,Pod wymiar lichej trzaski gwiazdy podprowadza,Zatrzymywa ich biegi, z niebem spaja duszę.Nikt jeszcze ze śmiertelnych od początku świataNie był tak wszechmogącym — cóż nad geniusze?Niegdyś olbrzym, gdy w niebo wysokie kołata,Składa góry na górach, głaz na głazy wali,Ossę, Pelion, Etnę, zgromadza na stosy, —Przecież silni na ciele, ale duchem mali,Nie mogli olbrzymowie wedrzeć się w niebiosy.A ten, ten wielki mędrzec, schylony nad księgą,Wątły ciałem, lecz silny umysłu potęgą,Nie wsparty żadną mocą, z małą trzaską drzewa,Wszedł na szczyt firmamentu, skąd słońce dogrzewa.O! to pamiątka mędrca — ze wszystkiemi blaskiZłoto jeszcze niegodne okupić tej trzaski.