Grenada (Hugo, 1849)

Victor Hugo (1802–1885)

Translated from French by Bruno Kiciński

Quien no ha visto à Sevilla.No ha visto à maraoilla.

Czy jest bliską, czy daleką,Czyli pod krzyża opieką,Czy pod mocą półksiężyca,Nie zrówna Grenadzie ładnéj,Bo milszéj nie znajdzie żadnéj,Żadna na świecie stolica;A któraż okaże od niéjWięcéj wspaniałości wschodniéj,I zdrowszém niebem zachwyca?

Murcja z pomarańcz słynie, a Kadyx palmami,Jaën dziwaczny pałac gotycki wskazuje,Agreda ma wzniesione przez Edmunda mury,Segowija ołtarze, które lud całuje,I z trzema arkad rzędamiWodociąg, chwytający rzékę z szczytu góry.

Llers ma wieże. W BarcelonieLatarnia z kolumny płonie,I morzom światła udziela.

Królom Arragonu stała,Swe żelazne zachowałaBerło, w swych grobach, Tudela.Toloza ma swe kuźnice,W nocy, za piekieł strzelniceBywają brane od wiela.

Napełnia fontarabską ta ryba zatokę,Co z oczu Tobiasza odjęła pomrokę;Alikanta do dzwonnic minarety łączy,W Kompostelli jest święty. W Korduby meczecieTyle osobliwości co nigdzie na świecie;Madryt obléwa Manzanares rączy.

Bilbao, swe wątłe mury,Darniną zieleni z góry,Dno w morskim kąpiąc bałwanie;Ledwie swych książąt szkarłatem,Dumne ubóstwo, przed światem,Medyna ukryć jest w stanie;Figomorwy ma jedynie,Z jéj bowiem mostów, Maur słynie;Z jéj wodociągów, Rzymianie.

Kołyszą się na murach ostréj Alkantary,Licznie na Turkach zdobyte sztandary;Z Walencyi, z trzystu świątyń, głos dzwonów się szérzy,Salamanka z uśmiechém siedzi na trzech wzgórkachI zasypia przy wdzięcznie grających bandurkach,Lecz budzi się z nienacka na krzyki młodzieży.

W opiece Piotra ŚwiętegoJest Tortoza. Tu jéj strzegąOśmiokątne baszty zdawna;Puycerda płodzi marmury;Król wzniósł Tarragony mury,I z tego chluba jéj jawna.Pod Zamorą, Duro płynie;W Toledzie, Alkazar słynie;Sewilla, Giraldą sławna.

W Burgos, jest kapituła skarbami wsławiona;Panaflor Margrabina, Księżną jest Girona;Bivar, jest jako młoda, skromną zakonnica;Pampeluna, gotowa zawsze na spotkanie,Gdy spać idzie, zamyka z swych wież opasanie,Niemi się głównie zaszczyca.

Z tych rozlicznych miast i stolic,Każde powstało z okolic,Na których Sierra włada.Z ich dzielnych twierdz, nigdy działoNiewiernego nie zagrzmiało,Ani go poddała zdrada.Przy farze każdego miasta,Wznosi się wieża kończasta;Lecz Alhambrę ma Grenada.

Alhambro! o Alhambro! Ród gienjuszów w ciebieWlał melodje i wdzięki, znane tylko w niebie.

Twierdzo! strojna w strzelnice, w girlandy pochyłe!W tobie słychać, śród nocy, syllaby urocze,Gdy księżyc, przez trójlistnych wyrabiań przezrocze,Rzuca na mury światło swoje miłe.

Tak płodna w cuda Grenada,Iż z nietylu ziarn się składaOwoc jéj dolin wspaniały;A kiedy na srogie boje,Rozwinąwszy flagi swoje,Grenada łakoma chwały,Zagrzmi, — sroższe niesie strzały,Niż te ogniste granatyCo nad rotami trzaskały.

Grenada swe rywalki gasi, i w GrenadzieMiększym głosem, na miękkiéj nucą Serenadzie.Bogatszémi swe domy malują kolory,I są tacy co mówią, ze wiatr wonniéj wieje,Gdy ożywiając letnie, Grenada, wieczory,Po przechadzkach, kobiéty i kwiaty rozsieje,

Arabja jest jéj Prababką,Jéj przyznając wdzięków jabłko,Maur, Afrykę narażać śmie,Ale próżna myśl zuchwała!Bo Grenada, w wierze stała,Ani słuchać o nim chce;Grenada stolica miła,Drugąby Sewillą była,Gdyby mogło ich być dwie.