Szafot

Victor Hugo (1802–1885)

Translated from French by Zenon Przesmycki

Nie, prawo nie powinno mieć zgryzot sumienia.Nie, w imię dawnych śmierci, przez dawne cierpienia,Dość już zemsty — niech świętem będzie ludzkie życie.Orzeł czasów dzisiejszych ważąc się w błękicie,Ze wstrętem widzi krwawy dziób sępa starego.Niech ludy, mając władzę, swej wielkości strzegą,A o wielkości świadczy słodycz nieskończona.Pokój! Już nasze dzieci nie ssą wilczyc łona,Już nie karmi przyszłości w groźnej grocie ciemnejPotwora fatalności straszliwej, tajemnej.......................Respublika utrwalać się winna przez miłość,Przez sojusz rąk i myśli wszech wierny a cichy,Przez lilij wszech dla ros wszech otwarte kielichy,Przez piękno, dobro, prawdę w wielkości koronie,Przez ten postęp, co trwa wciąż, żyje, idzie, płonie,Przez władzę nad materyą wolnych wreszcie ludzi,Przez ten uśmiech, z jakim się nowe życie budzi,Przez braterstwo we wszystkich oczach jaśniejące,I przez zorzę, wieszczącą nowe, lepsze słońce!....................Prawo nie potrzebuje wpadać w szał wściekłości,Nie potrzebuje gwałtu ni gróźb strasznych wcale,

Nie potrzebuje miecza dorzucać na szale.Zjawia się — świat drży wkoło; idzie — to Bóg, szepcą.....................Śmierć śmierci! Na stos strasznych praw krwawe bałwany,Ów stary koran miecza, kodeks niezbłagany,Który, nieprzebaczając, poprawić się nie da,Co uderza, co mści się, co się myli!......................Gilotyno, swe noże poszczerb i topory!Toporze, zrąb złowieszcze belki i podpory!Wytępcie się nawzajem, wy, wspólnicy piekła!Padnij w proch, niezliczonych kar tłuszczo zaciekła,Koła, stryczki — i wszystko, co ludzkość obraża,Pod ramieniem postępu, rusztowań grabarza!...