Sonety — XCIX

William Shakespeare (1564–1616)

Translated from English by Konstanty Piotrowski

Smutny i rozgniewany tak łajałem kwiaty:Tyś Fijołku złodziejstwa dopuścił się grzechu,Skąd masz twój zapach? z mojej kochanki oddechu.Skąd masz twą krasę? wziąłeś jej twarzy szkarłaty.

Ty lilijo zbrodniarko gdzieś twą białość skradła?Oto z śnieżnej białości mej kochanki ręki.Dwie róże na swych cierniach rostaczały wdzięki,Ta wstydem zrumieniona, ta z rospaczy zbladła;

Ta ni kraśna, ni biała, pomięszana w cienie,Słodycz twego oddechu wydawała z siebie,Lecz robak już ją toczy i wkrótce zagrzebie;Będzie to słuszna kara, za jej przewinienie.Wszystkie kwiaty, co wiosny porodziło tchnienie,Krasę swoją lub zapach, pokradły u ciebie.