Tempo di valza

Włodzimierz Zagórski (1834–1902)

Dźwięk muzyki — kwiatów woń,Pierś przy piersi — w dłoni dłoń!Luba moja z Tobą tuChcę wirować póki tchuDopóki tchu!

Coraz raźniej walec grzmi;Jak rozkosznie dłoń Twa drży!Czuję Twego tchnienia wiew,Pierś mi gore — tętni krew,Płonąca krew!

Szalonego tańca lotWłosów Twych rozwiany splotNakształt jakiejś wonnej mgłyAż na oczy rzucił mi,Zarzucił mi!

Mroczy mnie Twych włosów cień,Czując lubą woń Twych tchnień,Choć z przed ócz mych niknie świat,Jabym w mgle tej skonał rad,Skonałbym rad!

Krew mi tętni — gore skroń!Pierś przy piersi — w dłoni dłoń;Luba moja z Tobą tuChcę wirować póki tchu,Dopóki tchu!

— Ach, lecz już bieleje świtA tam czeka na mnie żyd,Jak na duszę grzeszną czartWraz z woźnymi; — to nie żart!Ach nie! nie żart!

Upior ten mej żądny krwi,Pięścią do mych stuka drzwi;Cóż ja pocznę, biedny jakZwleką ze mnie — ach ten frak,Ten nawet frak!

Więc dopóki mamy czasW tan się puśćmy jeszcze raz;Niech oddechu Twego wońW czar skołysze moją skroń;Płonącą skroń!

Coraz walec raźniej grzmi!Niech mi wzrok Twój warkocz zćmi,Niech mi z oczu zniknie świt,Pozwy, weksle, sąd i żyd,Przeklęty żyd!