Beatrice
Traducido del francés por Bohdan Wydżga
Śród pustki spopielonej, wyzutej z zieleni,Gdzie w martwem zapomnieniu gad się jeno pleni.Kiedym swej myśli ostrze zapuścił do duszyI jęknął, jakby ulgi szukając w tej głuszy —Nad mą głową w dzień biały zawisła ponura,Nito burzą ciężarna, groźna, czarna chmura,Niosąc calutkie stado demonów plugawych —Rój wyuzdanych karłów, złych, ale ciekawych.Obstąpili dokoła, oglądali skrzętnie,jak gawiedź opatruje warjata natrętnie.Bezczelnie pokazywał na mnie tłum ów zwarty —Wreszciem dosłyszał śmiechy i bezczelne żarty:
— „Obejrzyjmy dokładnie tę karykaturę,Udającą Hamleta, i jego posturę:Wzrok błędny — włos rozwiany — gest nie byle jaki!Czy też nie śmieszny widok znanego hulaki —Tego golca — histrjona bez zajęcia — dudka?...Sądząc, że piękny w roli smętnego odludka,jękami żałosnemi chce wprawić w zdumienie
Orły skalne, badyle, świerszcze i kamienie —A nawet nam, autorom tej starej tandety,Recytuje bezczelnie jak wyjec kuplety!”
Mógłbym był (duma moja, co sięga nad chmury,Nieczuła na demonów obelżywe chóry)Nakazać swej dostojnej odwrócić się głowie,Gdybym nie ujrzał nagle wmieszanej w to mrowie— Dziw, ta zbrodnia krwią dziennej nie zalała bieli! —Ujrzał panią mych myśli z oczami gazeli,Jak z mych cierpień szydziła wraz z podłą hołotą,Darząc przytem niekiedy tłum sprośną pieszczotą.