Pycha ukarana
Traducido del francés por Bohdan Wydżga
W owych czasach cudownych, kiedy w całej chwale,Pełna sił, Teologja kwitnęła wspaniale,Mówią, że wielce sławny mąż, doktor kościoła— Gdy rzesze mnogie ściągnął do Pańskiego stoła,Poruszywszy sumienia w ich głębi ospałej;Gdy przekroczył po drodze do niebieskiej chwałyDrogi niezwykłe, nawet jemu wręcz nieznane,Gdzie docierały może li duchy wybrane,— Zawołał, pychą zdjęty od górnego lotu,Jak człek, co na wyżynach doznaje zawrotu:„Przeze mnie ty, Jezusku, na szczyty wzniesiony,Lecz, gdybym chciał był godzić w twoje słabe strony,Twa hańbaby się stała większa od twej chwały,I byłbyś — płód jedynie śmieszny, nieudały!”
Natychmiast stracił rozum, i w ducha pomroceŚwietność owego słońca zamroczyły noce;Cały chaos się zwalił w ów umysł potężny:W świątyni wspaniałości kiedyś niedosiężnej
Zapanowała ciemność, i dumne sklepieniaZmieniły się w przybytek mroków i milczenia —Jak piwnica, do której klucz został zgubiony.Odtąd, nie mogąc skupić swej myśli zamglonej,Błądził, tępy, samotny, jak wyrzutek świata,Ludzi nie rozróżniając i zimy od lata,Zużyty, porzucony — łachman na śmietnisku —Nikomu niepotrzebny — dzieci pośmiewisko.