Burza (Śmiało, młodzieńcze...)
Śmiało, młodzieńcze, chociaż przepaść bliska,A niebo gromem odzywa się nowym!Z nieuchronnego wynijdziesz ogniskaW wieńcu, gwiazdami iskier brylantowym,I kataraktę niewstrzymaną w pędziePrzejdziesz, choć trwalsze unosi kamienie;Strącony z góry głaz cię mijać będzie,Warcząc opodal, jak bezsilne szczenię.A ty, sam jeden śród żywiołów bitwy,Ani o błahy zawołasz ratunek,Ani płaczliwie ponowisz modlitwy,Które przed burzą miałeś za kierunek,I, poświęcenia silny talizmanem,Gdy inni, wiosła opuściwszy, klęczą,Ty, z zapienionym walcząc oceanem,Grzywę mu dłonią ujarzmisz młodzieńczą.A choćby nawet ciemne gardło morzaRozwarło otchłań, wiecznie chciwą żéru,Jeszcze w obłokach błyśnie ręka boża,Abyś się chwycił i wydostał z wiru.Śmiało więc zdążaj ku przeczystej cnocie!Jeśli zaś burza wyrwie ci wawrzyny,Myśl wskrzeszać będzie naśladowców krocie,A w posąg własne skamienieją czyny.