Duch Adama i skandal
Oto ten samy, którego bezdumnaW kościoła wnętrzu czerniła się trumna,Zmartwychwstał w Słowo —
I «Kochajmy się!» wyrzekłszy przy zgonie,Po zgonie jeszcze w swem ukrywa łonieHańbę domową.
Więc pokazał się naprzód Magdalenie,Podobny Panu, jak swym wzorom cierniePodobne wiernie —
I na Emaus idącym powiada,Jak się to pismo niejasno wykłada,Że laur, to ciernie.Pisałem po powrocie z pogrzebu AdamaMickiewicza 1856 w Paryżu.