Akt trzeci
Kleopatra
OLIMP. Jest inna dawać wieściom ucho, a inna jest,Co się należy, pełnić. Lekarz, gdy ma pieczęO cierpiącym, zawzywa domowniki jegoI poufnie przez sprawy Hygici zaklina,Przez Apolla-Medyka co najwięcej. Przeto,Nie pomijam, iż głoszą w mieście o królowej,Jakoby dla komety, co nad światem stała,Zamilkła i nie mawia wcale, tak, iż ciszęW Nekropolis o całą jedną otchłań głębsząPoczuwa się... Rzecz wszakże, wulgarnie rzeczoną,Wykładamy niezawsze, jako brzmi w mówieniu,Godziwem więc jest spytać.EUKAST. Owszem, monarchowieEgipscy od tysięcy lat żali nie mająDietetyki, prawem skreślonej osobnem?Kilkadziesiąt dynastyj czy inaczej żyło?Bynajmniej! I, jeżeli dzisiaj król egipskiZechciałby z nilowego bekasa mieć danie,Mieć one może, ale osobnym edyktem,Co więc nie zmienia rzeczy. A tak jest ze wszystkiem,Czy to z rozkładem godzin, czyli nawet, nawet —Z ceremonjałem!...
...Bezmowność atoliMonarchini jest wieścią kłamną lub wysnutąZe solenności berła...O Cezara zgonieKiedy wiadomość przyszła z Rzymu, ceremonjałZalecać mógł ten, owy w dworskiej rzeczy ustrój.Co niechaj głosi albo orzeka mąż biegły,Jak wy, lub niechaj mówi o tem jaki kapłan,Starannie ogolony i w bieliźnie czystejOd stóp do głów, lecz niechaj na rynkach stolicyTen, owy milczeć umie, palec w usta kładąc,Przez Ozyrysa imię i moc!...OLIMP. ...O wielebnyEukaście, przez słodkie imię Pytagora,Rzadkim jest, arcyrzadkim człek, co mówi z człekiemTak, iż słychać mówienie, treść powiadające.Jedni albowiem, mówiąc z kimś, naprzykład z księciemO ostrodze książęcej, będą blask jej głosić,Jak słońca tarcz, a przeto oni nic nie mówiąI tylko z kimś gadają, sami nic nie mówiąc.Przeciwnie, drudzy, niebądź z kim gdy mówią, zawszeZe sobą są jedynie w gwarze, nic nie biorącDo nich idącej treści, ni prawdy, a przetoI ci milczą. I oto milczenie jest wielkie,I oto, mówię, cisza jest na świecie, którąMędrzec, słysząc, niezawsze chce zdradzać lub może.EUKAST. (półgłosem) Olimpie biegły! Jeśli tak jest, a zaprawdę,Że jest tak, to królowa od Cezara zgonuNie rzekła nic i wcale nie mawia... Sam będzieszSłyszał z ust jej... I oto wielkie jest milczenie,Które słysząc, Eukast zdradzić nie potrafi...OLIMP. Słowo ostatnie jednak, to ostatnie słowo,Które rzekła, czy wiernie umiałbyś powtórzyć?Pyta was o to medyk nadwornej królowej,Ceremonjału najmniej nie łamiąc — i owszem...EUKAST. To było tak... Było to, gdy posłańcy tajniOd cezarowej wdowy, Kalpurnji, przywieźli
Skarby wielkie (i mogę rzec, iż przyzwoicieZapakowane w skrzyniach z włoskiego orzechu).Te karawaną mułów i wielbłądów weszłyPod sklep głębokiej bramy; królowej znać danoPrzez Eroe, która jest wielką kaneforą,I przez udatność słów jej — — a było to wieczór...Listy królowa, wziąwszy, odemknęła palcemObojętnym... a potem wzrok jej się zapaliłJakby gwiazd dwie iść miało z sobą na wyścigi,I, opuszczając papier, w dwie klasnęła dłonie,I te dwa rzekła słowa: «Haracz Rzymu!». WięcejNic, tylko te ot słowa: «Haracz Rzymu» —OLIMP. Tylko — — —EUKAST. Lecz to, jakkolwiek słów dwa, tak rzeczone było,Że się porwały straże w krużgankach — i więcejSta halabard upadło na marmur z tętentem,A echo grom nosiło po salach... Myśliłem,Że z bazaltowych sfinksów na łapy wstał któryI zawył... Obróciłem się z uszanowaniemI widziałem błysk tylko sandału złotegoW obłoku szat... Królowa tak odeszła szybko...Odtąd, cokolwiek mówi, głos ów brzmi sfinksowy —
KLEOPATRA. Odkąd w komety tego poglądałam grzywę,Zrobiło mi się w duszy jasno, jak w Amenti,Jak w pieczarach piekielnych... Dobrze widzę wszystko,Szczegół wszelki — słomki źdźbło, każdą okolicznośćCzytam... wytwornie czytam i coraz to głębiejNaskróś tej samej smętnej księgi i, jak wiremTreści, bywam imana i ciągnięta na dno...
Dopóki ręce moje, oczy me, spomnieniaMogły jeszcze się wspierać na Juljusza piersi.Nie myśliłam o Rzymie, którego istotęSłonił mi wielki człowiek osobą lub słowem,Niekiedy gestem, nawet niekiedy skinieniem.Tak, gdy przeciwko tobie usiądzie kto w oknie,Wychodzącem na miasta widok, on ci łokciemLub płaszcza rąbkiem miljon mieszkańców zasłania,Palcem twierdze warowne, świątynie ramieniem...Lecz dziś dwadzieścia i trzy pchnięć miecza odparłoTę szlachetną osobę z przed mych smętnych oczuI, gdybym przez dwadzieścia trzy patrzyła szczelin,Jużbym widziała tysiąc dwadzieścia trzy przekleństw!
O, tak! Rzym ma wielkiego coś, czułam to nieraz,Gdy na «Talamie», wsparta o ramię Cezara,Słuchałam pieśni wioseł i czaru słów jego;Widzę dotąd, nietylko słyszę, co mi mówił...To jednak «wielkie» Rzymu jest już wielką zbrodniąI, jeśli Egipt niemniej kończy, to dwa światyKu końcowi słońcami dwoma schyliły się...I dwa się serca w światach dwóch niknących zeszły — —Juljusz i Kleopatra trwali jeszcze z sobą,Jak dwoje bytów żywych, lecz z kobietą CezarJuż był jak posąg, z cieniem rzuconym na piasku.
Rzymu wielkość zaciera społeczność... MężczyźniZwolna, zwolna do tego dojdą, iż z kobietąNic prócz słabości własnych nie potrafią dzielić.Kobiety mężom wzamian tylko dać potrafiąJeden więcej tryumfu publicznego przyklask.Wielki jest Rzym... lecz wielkość ta nie znosi człeka!...Ojca i króla wzięło mi to miasto z sercaI z Egiptu, by oddać płaskim niewolnikiem.Dziewicze piersi moje podwakroć rękomaBrał Rzym i dawał chłopcom-braciom do zabawy,Jak krągłe do rzucania cacka!... Wreszcie i samPrzed żywego człowieka wielkiem sercem stanął,Może zadrżał, zgiął czoło... tak, jak byk je zgina,By tem raźniej na ostrze rogów wziąć wnętrzności...Cezarze! Ja nie pójdę za wojskiem z szarpjami,Żeby otulać rany twoich weteranów.W kilkaset galer zbrojnych wolałabym prostoIść na Kapitol... piersi twe oglądać krwaweDwadzieścia i trzy razy, o każde z cięć spytać...
Eroe, przysłoń okna!Na niebo nie mogęPoglądać, odkąd w oczy komecie spojrzałam,I — niestety, — nie dziwię się Szecherze ciemnej...
A co dzieje się z wieszczką straszliwą i dobrą?EROE. Na dumaniu i lasce wsparta, mało pomniO ślepocie; powiada tylko, że od chwili,Gdy utraciła oczy, nie ma już dwóch wzroków,Lecz jeden wzrok, jak wszyscy...KLEOPATRA. Te słowa są cięższeOd ślepoty, daleko cięższe...
...Spazm dziś cierpię.Eroe, podsuń skórę lwa pod trzewik! To jestTaż sama skóra, z zamku?...EROE. Dałam za niąLiktorowi Cezara sześć równych i uśmiech.KLEOPATRA. (wyciągając palec). Rękę moją pocałuj tym uśmiechem twoim...
Na tej grzywie uklękłam raz w życiu — —
Co mówiGość, w pałacu królewskim pierwszą noc przebywszy?EROE. Wiem, co poufny mówi Marka Antonjusza,Deljus, rzymski kawaler, lecz, co on sam, nie wiem.Pierwszy wszelako słowa wtórego wygłasza,Iż po walnym królowej wjeździe do EfezuNie mniemali, by mogło być co spanialszego —Że królowa widocznie nigdy ku nikomuNie podjęła tak świetnych starań i że wszyscySą pod wpływem jej czaru...KLEOPATRA. (zanosząc się od śmiechu)Cha-cha-cha-cha-cha-cha!Naturalnie, że, aby podjąć Antonjusza,Wszystek mych dziadów przepych kazałam poruszyć...Czegóż on więcej szuka lub co umie życzyć?...(Suknię, jak twoja, taką miałam u CezaraI dwie te w kolcach perły...)Eheu! Cóż więcej?...EROE. Zadziwieni są wielce wyborem mieszkania,Twierdząc, że to królowej przesądy egipskieDoradziły opuścić główny dworski pałac.Gościom — życie, lecz sobie że królowa paniPozostawiła groby (mówią), choć nad żywot,Daleki od niej, oni przenieśliby cienie!KLEOPATRA. Jest to gładkie... Lecz Marek Antonjusz, gdy zechce,Ile i gdzie mnie widzieć, jak najsnadniej może...Konno z nim jeżdżę, wędy zarzucam, śmieję sięJak szalona!... Wyglądam, myślę, że niezgorzej...Cóż chcieć jeszcze?... Ja wcale kocham Antonjusza...Czyliż co więcej można?..Najściślej tę miłość,Której on chce i którą może pojąć, ja mam,Najistotniej, na jego rozkazy — nie zdradzam!
Wiem, czego mnie i jemu potrzeba — mnie zajęć,Mnie roztargnień, i jeszcze nadto mnie potrzebaSamotności zupełnej... a bądźże samotną,Będąc samą!...I jeszcze trzeba mi niekiedyGwaru, wiru, wielkiego zamętu i szałuZbytku... wesołych ludzi, jak Marek, i, jak on,Uszczęśliwionych...I więcej!... Mnie trzebaDobrego wodza... Wojsko Egiptu jest żadne —Prócz zaciężnych z legjonów Rzymu......w marszu słabe,Bez umiejętnej służby — Ja mam plany...Kielich mi daj!
— — Spazm cierpię!...
— — To taż sama skóraZ zamku?EROE. Taż sama skóra lwa...KLEOPATRA. ...Niczem tak gładkoNie ociera się stopy, jak tą grzywą złotą.
Marek Antonjusz może istotnie rachowaćNa miłość moją — — Nie on, lecz sam Brutus nawetByłby mi może...
...Brutus byłby miłym:On chociaż cień Cezara widział pod Filippi!...
Czego te łzy wylewasz?...EROE. ...Te łzy są królowej...Zapłakałam niechcący...KLEOPATRA. Jesteś wielkie dziecko...Wielkie a bzdurne dziecko... Słuchaj! W tych dniach otoTrzeba, żebyś mi była zakochaną — słyszysz?...Rozumiesz?... Mnie to może być arcypotrzebne.Kochaj się sobie, w kim chcesz, tylko gorejąco!...Ku temu, iż mnie samej zbywa na pomysłachI nie umiem bez końca znajdować fortelów,I nie umiem rozrywek nastręczać ponętnychAntonjuszowi... Serca kochające, owszem,Umieją tworzyć, wiedzą, iż to albo owoZakochanemu sprawić może niespodziankę,Uszczęśliwić go nad miar!... Służebna mi któraśPoszepnęła, by nurek, pod falą ukryty,Wtykał ryby solone Markowi na wędkę —Koncept, który się udał i który potomnośćKleopatrze przysądzi, nie pannie służącej.Historja jest niewdzięczną dla pomysłów szczytnych...EROE. Kogokolwiek królowa każe, wraz ukocham.KLEOPATRA. To właśnie, co się na nic nie przyda nikomu!Miłość taka zaledwo poradzić ci zdolna,Ażebyś, nic lepszego nie umiejąc czynić,Została matką bliźniąt!.....Daj kielich —EROE. (podając kielich — i, kiedy Kleopatra dotyka go ustami) WszelakoZasłona wielka w głębi tej sali pochodziProsto z myśli królowej?...KLEOPATRA. (powstaje, robi parę kroków ku zasłonie, wrycie na nią spoziera i powraca) Zasłona! Zasłona! —Zasłona — — — Wymyśliłam zasłonę! — To wszystko,Cokolwiek jeszcze własną stworzyć umiem siłą...
KONDOR. Królowo! Bezprzykładne starania i zachódŁożony, aby planom jej stało się zadość,Czynią w ceremonjale dywersję (że z rzymskaTak się wyrażę). Psymach biegły i EukastPobożny, i rozliczni mężowie są arcyZatrudnieni około tego arcydzieła,Które królowej palec nakreślił w abrysie.Błogo jest, iż nie od dziś wszczęli PtolomejeMonumentami ziemię zapoznawać z niebem,Czy ku Zodyjakowi iglicami mierząc,Czy o przestronnych grobu lochach mając pieczę.Jednakowoż, skoro tak zaprząta się ogółI spółdziałania mężów zdolniejszych, natomiastStary i wierny Kondor pełni wszystkie służby,
Sam wygłaszając nazwy poddanych lub gości
Deljus, kawaler rzymski, i rycerz złotegoŁańcucha, oczekują, który wnijść ma pierwej?...KLEOPATRA. Po rycerzu Deljusa chcę widzieć, zaś owyZnać to winien, albowiem rycerz z powinnościąPoddanego przychodzi do królowej swojej.KONDOR. Na obelisku słowa te, nie na językuKondora, powinniby śmiertelnicy czytać.
KLEOPATRA. Cokolwiek masz, rycerzu, powiedzieć lub donieśćNiech ci to będzie łatwem. Słucham.RYCERZ. Znam, królowo,Jak drogie są i trudem zajęte godzinyŚwiętej czynności waszej: dlatego, jeżeli,Skrócając treść, okażę ją mało oględnie,Niech to majestatowi w niczem nie ubliży.Wieści i doniesienia mniejszej były wagi,Dopókąd się prowincji całej nie zmieniłoNa biegaczy z listami, a ogniste wiciNoc w noc dopókąd słowem nie brzmiały. AtoliDziś otrzymać wiadomość z Cyklad, ergo z Rzymu,Łacniej, niźli takową rozwikłać i sprawdzić,I łacniej, niż powstrzymać od rozgłosu złego.Wojsk przytem kilkadziesiąt tysięcy italskich,Królowej służąc, ma swe rodzinne stosunki,Obozy zaś przez całe pustynie ku morzuStoją i starczy słowo w Serapjum powiedzieć,By, jeżeli jest ostre, utkwiło w Italji.
Wojna miałażby rzeczą być dotyla pewną,Iż lada kto roznosi o niej głos i zdanie?Nie pytam o to, będąc żołnierzem, nic więcej...Spowiem tylko, że nawet w czas wojny wydanejLub w czas odebranego najścia są niejakieOstrożności, koniecznie niedostępne wszystkim.KLEOPATRA. Miałżeby wódz tak słynny uspokajać mało?
Mnie dość, że ja znam Marka Antonjusza — alićPomnę i tę przytomnić lubię okoliczność,Iż o Cezarze pierwszy ty mi wiedzę dałeś.Ku temuż życzę dzisiaj znać, co powiedziałbyśO tryumwirze?...RYCERZ. — — — Tryumwir, królowo,Jest jednym z trzech... Sam Marek Antonjusz, zaiste,Jeśli za życia dawał diadem monarszyCezarowi i temuż po zgonie holokaust,Znać musi, czemu równać go z Boskim nie można...KLEOPATRA. (wyciągając palec ręki)Ucałuj rękę moją na znak przebaczenia,Iż tak o Antonjuszu mówisz...RYCERZ. SprawiedliwośćRubaszną bywa... Marek Antonjusz ma wszelkiWodza dużego talent, lecz Fortuny niedość...A jak do Hostiljusa, twierdzą starożytni,Że Fortuna wchodziła oknem o księżycu,Tak zaiste wódz, trzeba, by Victorię dzierżył...KLEOPATRA. (powstrzymując się) Ciągle mów!... Ale śmiech mnie bierze. — Jakże można,Ażeby wódz przerywać sobie sny dozwalał?...Mów — mów!RYCERZ. Tryumwir — śliczny plan miał pod Modeną,Lecz się musiał do Gallji cofnąć, a z PartamiLubo najznamieniciej walczył, cóż stało się?...KLEOPATRA. Pod Filippi?...RYCERZ. Przez wielkie bogi, pierwszy jestemNie uznawać się godnym, bym tryumwirowiKaligę zapiął!... Alić sam Antonjusz, skoroKasjusza zbił, zawołał: «Wreszcie zwyciężyłem!»Tamto zaś i to zamiast uwłóczyć wodzowiPrzyznawa mu sąd rzadki... Owszem, to, co mówię,Kwapi się nie ku czemu innemu krom tego,Iż obiegają mało hamowane wieści,Jakoby wódz dla zbytku swego animuszuNarażać zwykł chorągiew... I, że tylko umysłKrólowej, tylko mądra królowej oględność,
Umie to rzecz stosownie łagodzić, to naglić.Tak dalece, że, gdyby do wojny przyjść miałoBez córy Ptolomeów wyraźnego słowa,Legje nowozaciężne italskie poszłybyZ Antonjuszem, lecz reszta wojsk... nieco wątpliwie...KLEOPATRA. Wojna — czy jest, czy będzie jutro albo wcale?...Trzy pytania w zupełnej równi jednakowe.Stan, zaiste, osobny — stan ciemny dla ludu,Szczególny dla monarchów, dla kapłaństwa dziwny.Nie Egipt sam, lecz świata imperjum tak stoi...Nie sami monarchowie, ni ludy, lecz czasy,Lecz bogowie u wrót się janusowych zeszli,I cokolwiekbądź zechcą, stanie się, stanie się!...Że tryumwir, że jeden dziś z dwóch panów Rzymu,Że królowej Egiptu przyjaciel, AntonjuszMarek, przywództwo wszelkie obejma w Egipcie,To sta tysięcy Rzymian egipskich niech wielbią!Jak oni hasty swoje królowej oddali,Tak on swój miecz poświęcił i przykładny afekt.
RYCERZ. Niechaj żyje Antonjusz Marek!...KLEOPATRA. Ze zbliżeniaDrogi pomiędzy Rzymem a Serapjum jeśliStugębna wieść się chełpi to porówni możeI Victoria swój sandał nieśmiertelny zazuć,Ku tymże szlakom kroki wielkie obracając...Rycerzu, mało więcej powiem: miej się dobrze!
Królowa wie, co począł Antonjusz z poselstwem,Lecz to poselstwo ona odnosząc do niego,Nie inaczej, jak gościa przyjąć ma i raczy.Miej się, rycerzu, dobrze...
KONDOR. Deljus! Gość królowej! —
KLEOPATRA. Obywatelu miasta Rzymu! Deljus miły!Czeka cię Kleopatra, zbliż się i posłuchaj:Będę ci mówić, co mnie powiedzieć przychodziszOd uprzejmego Marka — a naprzód «Dzień dobry»,Życzenie, które często mimo przeświadczenia,Iż dzień nie jest najbielszym znaczony kamykiem,Powtarzamy wszelako i będą powtarzaćMoże lat trzy tysiące. Owszem, rzekną jeszcze,Że «Dobry dzień» to prosta rzecz i że ówczesna!...Z naiwnością podobną owej ty przychodzisz,O Deljus, i pouczyć chcesz mnie, że AntonjuszGniewny jest, nie umiawszy przyjąć posłów Rzymu.Zażalenie, doprawdy, interesujące...
Eroe!...
Zażalenie wcale niepomierne...
Kawaler rzymski zechce usłyszeć od ciebie,Jakie dziś stroje weźmie na turniej królowa,I powiezie tę od niej Markowi wiadomość...
Krzesło złote Antonjusz przy mnie zajmie. Powiedz,Że ramiona mieć będę owiane mgłą gazy...EROE. Gazy, którą Izydy pas gdzie niegdzie spina...KLEOPATRA. (do Deljusa) Powiesz mu, że za posłów stanowczo nie bioręTych, co między Oktawją a nim pośredniczą.Domowe są to sprawy lub gadki poufne...Grzecznie uczynię, panów tych prosząc na turniej,Którzy wrócą i mówić będą o Egipcie...Mówić, mawiać z Oktawją... o...
...Jak dziś ubieramStopę?...
EROE. ...Królowa weźmie złoty i podłużnyKoturn egipski, z wierzchu odkryty zupełnie,Lecz długie szaty zwierzchniej strzępy nań upadną,A z tych każdy jest sznurkiem drobniuchnych perełek,Jak krople, wiatrem z fali nagarnięte morskiej,Tak, iż się palce w pianie pereł ciągle kąpią...KLEOPATRA. (do Eroe) Dość jest — odejdź i czekaj.
...Jak na KapitoluNogę kiedy postawię, pomyślą, że Wenus(Babka Cezara...) z piany wyszła i stanęłaNad Rzymem, o Juljusza pytając...
...Idź zdrowo.Idź! Co ci na myśl przyjdzie, to Markowi powiedz...DELJUS. (z głębokim ukłonem) Będzie to zawsze więcej nad to, o królowo,Co pozwoliłaś, żebym ci był wypowiedział,Łask i słów jej potokiem zewsząd uprzedzony.KLEOPATRA. Dodaj, że każde z uczuć Marka dla mnie czytamNa odległość pół mili i przez głowy tłumu,Jak kiedy kto, z wielbłąda na obelisk patrząc,Rozwiązuje udatnie ryte hieroglify.Jeśli więc nieco czekać dziś smętno mu będzie,Niech tam, ówdzie, w przysionkach między kolumnami,To zwolna, to gwałtowniej chodząc, myśli o mnie.
Grobów pałac szeroki jest jak miasto — —
— — Kondor!
Eukast, Psymach, Olimp i mój rycerz wiedzą,Każdy wedle służb swoich, co i jak wypełnić.Posłuchanie skończyłam.
...Czy kto jest na ziemi,Co mniejby mówił z ludźmi, więcej był samotnym?Głębszą dokoła ciszę poczuwając, czy ktoDumał spokojniej?...Powiedz mi, Eroe, czemuNie weselisz się? Trzeba mieć serca naiwność,Dzieckiem być... umiejętnie... Człowiek jest niemowlę Niewysłowionych rzeczy....Weź z przed kadzielnicyPiasku nieco i usiądź na ziemi i baw się...Ot tak — tak — —Usyp siedem na ziemi mogilek,Siedm — — tak!
A teraz ustąp! Królowa się cofaZ sali posłuchań swoich.
Te siedem szczypt ziemiTo siedm Rzymu pagórków porównanych!Rzekłam!
PSYMACH. Dany zwysoka abrys zleceniem królowej,Która zna rzeczy greckie, jak mało kto teraz,Dopełnionym jest, mniemam, nad życzeń gorącość.Amfiteatrum, w głębi spore, jak hipodromI otwarte, a przeto ludowi dostępne,Zgadłby kto, że od strony tej zasłona kryje,Godząc przeto attyckie stylu powinnościZ wulgarnemi na zewnątrz potrzeby turniejów.OLIMP. Mądrości wszelkiej klucze, słuszna jest, by Egipt,By Aleksandrja bardziej dzierżyła, niźli Rzym.Ammona syn, młodzieniec wieków, Aleksander,Gdy, rozsypawszy makę z żołnierskich furgonówNa miejscu tem, wykreślił palcem plan stolicy,Zaiste, znał konieczny tych okolic genjusz.
KONDOR. Powietrze zdrowe, ryb i mięsiwa dostatek...Ziół wszelakich i gadzin mnogość...PSYMACH. UmysłWłaściwy miejscowości... ten rzeczą jest główną.OLIMP. Aleksandryjczyk, łącząc zdolności GreczynaZ naturą wschodnią, stawa się w każdem rzemioślePracownikiem wytwornym...PSYMACH. W tej mierze nie znam nicGodziwszego, jak Wendo-Skita: naród jedenDaleki, a z którego niewolnika miałemW Atenach, gdy słuchałem jeszcze geometrji.Przepadał za mną człowiek ten i potrzebowałZawsze przepadać za kimś. Zwał się Naśladomir.Szewc kupił go, to on wraz i koturn ci uszył —Krawiec — to on ci krawczył... Wystarczało krzyknąćI zagrozić... Sam tylko nie zdołał nic z siebie —I niewolnikiem przeto zostawał. Niekiedy,Cudze łapiąc pojęcia, jak rodzime brał je,I wstydził się twórczości własnej i czerwienił,Arcywygodnym sługą będąc. NaostatekRaz, gdy dwóch spoznał panów, równie mu ponętnych,Wybrać nie mógł... To jedno, zawsze co mu brakło,Iż wybierać nie umiał.. Więc na dwoje przepękłZ umartwienia...
Równego gdybym tu miał draba,Gdybym miał tu takiego, czegóżbym nie dopiął!KANDOR. Żałować czego nie masz, o Psymachu biegły,Amfiteatrum dziwne skoro zbudowałeś,Ani sobie wyrzucaj cokolwiekbądź, mistrzu!...OLIMP. Machiny równej dawno nie widziało miasto.PSYMACH. Sędziów niedość, opartej dobrze kompetencjiNiedość. Więc się odnoszą do znanych już precept,Nie śmieją iść: a jako na okręcie bywa,Że niestawiący krzepko stopy jest od dołuPorwany wirem ruchu aż do zakrztuszeniaI, co nierad był uznać, musi potem zrzucać,Tak są późne ich zdania. Dziś klaskać umiejąLub bezcześcić! A to jest z tej właśnie przyczyny,Iż gwoli innym sądom trza nie mieć zawiści,Lecz oświeconą miłość żywić.KONDOR. Temu zasięNajwygodniejszą strażą jest kasta.PSYMACH. W Egipcie!OLIMP. Ludzie nietylko źli są, iż złość ich porywa:Są źli ludzie, jak zły jest albo dobry marmur,Źli, bo gatunku złego... Liścia dotąd jeszczeNi zaradczego płynu w tym względzie nie znamy.PSYMACH. Szczęśliwi, co się mogą odnieść do potomnych,Alić nam u spółczesnych trza uznanie zyskać.Amfiteatr ma za cel przyjęcie w EgipcieCałego świata posłów, którzy wrócą do domI po wszech ziemi kresach głośna z nimi fama:Egipt albowiem nigdy nie stał, jak dziś...KONDOR. (przerywając). Otóż,Co i ja mówię. Alić są utrzymującyPrzeciwnie, i, że wojen czekamy ze wszech stron.OLIMP. Kleopatra jest panią świata!...PSYMACH. (rozwijając pargamin planu swojego) Godziwsza jestMonument pojąć, niźli dawać czas powiastkom.Kiedyś i znać nie będą zwalczonych trudności,Które spotykał sztukmistrz...
...Szło o to, by naraz,Jak narodzone dziecię, można było odjąćAmfiteatr od gmachu nekropolijnego,Tu grobowe drzwi, ówdzie odkrywając fronton —Rzecz, której ja dokażę na skinienie ręki.OLIMP. (radząc się planu) Plan to jasno wyraża. Kto pojrzy, odgadnie.
PSYMACH. Bogdajby!...
PRACOWNIK. Mistrzu, jeszcze twojej tu osobyZbywa —PSYMACH. (idąc za głosem, cofa się ze sceny) Kiedyż będę mógł zniknąć w dziele mojem!KONDOR. (do Olimpa) Mędrzec taki gdy nasze potwierdza mniemania,Uspokojonym czuję się o kraju dobro.OLIMP. Wieści o wojnach mogą nie być bezzasadne,Monarchini albowiem, co chce, zdołać może,Będąc panią na wszechświat nieograniczoną.Króle wszystkie swych posłów szła a szlą... Cóż z tego,Choćby i wojna była?... Wojna zawsze gdzieś jest.HER. (przez jedno z wewnętrznych wnijść wbiegając) Luby Kondor! Kolego, szczęsny Her cię wzywa...Pójdź! Czy nie widzisz blasków na jego obliczu?KONDOR. Świecącego coś baczę na policzkach obu!HER. Żaden Orfeusz, kiedy swą lubą odnalazł,Nie był olśniony tyle jej czarem, ilem ja.Marzyłem zawsze spotkać gdzieś wielkiego męża!Czułem zawsze, że półbóg istnieje... Wciąż śniłemBohatera po mojej myśli... I nareszcieStało się... Niech uściskam cię, Kondorze, ciebie,Medyku, niechaj całą ucałuję ludzkość!— Dziś pół dnia jak cień chodzę za wielkim człowiekiem.Rozumiecie już wszystko!KONDOR. Rozumiemy mało.OLIMP. Arcyniewiele —HER. Wszystkie nekropolitańskieMiędzysionki, chodniki, arkady przeszedłem,Niewidzialny, daleki, patrzący na niego...Jak cień...
...i tak znikliwy, jak cień...Raz albowiemZatrzymał się i uszczknął różę, i piorunemObrócił się, wzdychając jak lew, a oczymaNa pawilon królowej iskrząc...Już mniemałem,Że zoczył mnie! Lecz byłem szybszym i zwinniejszymOd spłoszonego ptaszka. Wielki mąż nie dostrzegł,Iż się napawam, patrząc nań, od blisko pół dnia...Resztę wiecie!...KONDOR. (do Olimpa) Zbyt albo niedość rzecz wyłuszcza...HER. (w uniesieniu) Mamże wyrzec, że mężem tym, że tym półbogiemMarek Antonjusz... wy zaś, że jesteście z drzewa,Z cegły, niewypalonej słońcem... Czy wy wiecie,Iż człowiek ten gdyby mi wskazał końcem palcaSto legjonów, godzących w pierś mą, i powiedział:«Zwalcz je!» — przez Herkulesa, zbiłbym sto legjonówAlbo ległbym i ziemię przeszyłbym nawylot.
Rzekłem! I dość...MAREK ANTONJUSZ. (przybliżając się niezmienionym krokiem, kładzie rękę na ramieniu Hera) Czy możesz być liktorem?...HER. Wszystkiem!Dopókąd waszą czuję nad sobą prawicę.MAREK ANTONJUSZ. Zapał nie jest naganną rzeczą.
Byłbym zdania,Ażeby ludzie moi, których mam u boku,Do suchego pioruna byli podobnymi,Żebym, mówię, gdy gestem zagaję w powietrzuIskrę ciosu, mógł naraz gromami uderzyć.Pallas moja jest taka!... Kunktatur nie lubię!...
Czy bawisz się trzeźwością?...
U mnie człowiek dzielnyMoże i podpić; tchórze niech pijają wodę...
«Podpić» a «podpić» — spora wyrażeń różnica!Melancholja gorszą jest od podochocenia.OLIMP. Ona jest niewolnictwem ducha...ANTONJUSZ. U mnie — ludziePrzyboczni niech mi będą wszyscy rozkochani,Jak kto może! To mędrzec i wódz był ten Bachus!Nie obelisków zeschłych stróż ani zakrystjan...
ANTONJUSZ. (rzucając przed Eroę różę) Piękna Eroe, nie kłoń się... ciężar masz w ręku...Róża zaś pierw, niż mogłaś jej dotknąć, uwiędła.Liktor mój ją podniesie...
Ja chciałem marsz wstrzymaćI dopiero wojenne rozwinąć działanie.
A naprzód, o Eroe, twój pośpiech jest zbytniLub udany. Wonności są-ż potrzebne kwiatom?Słyszał kto, żeby róże zakwitłe podlewaćPłynem aromatycznym? Medyku Olimpie,Daj świadectwo, czy błędnych tu rzeczy nauczam?
Powtóre... proszę usiąść ze mną na tych stopniach.
Jeszcze powtóre: gdyby królowa spytałaO przyczynę spóźnienia...KONDOR. (przyjąć chcąc od Eroe złote naczynia) Byłoby to winąKondora, który zaśpiał wyręczyć Eroe...EROE. Ah, mnie wyręczyć?...MAREK ANTONJUSZ. (ciągnąc krotochwilę)...Trzeba powiedzieć królowej,Że jeden z gości, ten sam, który obiecywałNie podzierać poczętych prac, aż w ich rozkwicie,Wszystkie zasłony zewsząd poodsłaniał, wszystkieWelony z lic posągów. Niech tak panna powieI nieinaczej, nadto dodając, że takąNiedyskrecją rażona, o Eroe, chciałaśŚmiałka powstrzymać... ale, że czyn tak usilnyI heroiczny stał się spóźnienia powodem.EROE. Spamiętać nie potrafię tylu słów wątpliwych...
MAREK ANTONJUSZ. Her, uprzedź nas do zamku...HER. (biorąc krok przed Antoniuszem)Tryumwir Antoni,Gość Egiptu, przechodzi!...KONDOR i OLIMP. (wypełniając wielkie ukłony) Gość i pan!...ANTONJUSZ. (familjarnie) Towarzysz!...KONDOR. (patrząc za odeszłymi) No, i ten Her coś zawsze miał w zanadrzu — otoRachowałem był nieco na pomoc choć jegoO tej porze, gdy w służbie nikt na miejscu nie jestI gdy chyżo czas lecąc już prawie nas zbliżaDo prologu turniejów...OLIMP. (spostrzegając Eukasta) Ten cię nie zawiedzie,Co więcej, iż z posiłkiem przybywa stosownym.
EUKAST. Chłopcy! Ceremonjału precepta jest jedna,Jeden jest kanon, który za króla AuletaZnany był, a i dzisiaj sekretem nie bywa:Uczta winna być z pompą taż samą stawionaI odstawiona!... Niema na dworze różnicy:Czyli ty złotą cofasz półmisę i czyliPróżny dzban bierzesz, albo napełniony stawisz,Wszystko jest jedno...
Z tronu i złotego krzesłaZasłonę skoro zdejmam, jakże to mam czynić?Jużci z tąż samą gracją (że się tu wyrażęPo grecku), jakbym tronu rękoma dotykał.
Oto jest wszystko... Nie znam nic prostszego w świecie.
KONDOR. (wskazując Eukasta) Chłopcy, weźcież ćwiczenie skłonnie i uprzejmieZ nauk męża, co lata swe k’temu poświęcił.Kondor od siebie radę tylko jedną doda:Czerpajcie światło!... Tego wam życzę gorąco:Światło czerpajcie!
OLIMP. Krótkim będę z mojej strony.Przez Hygieę, miewajcie mi się dobrze!
EUKAST. (poglądając na chłopców, dokończających przybory) W czasachBłogosławionych, chłopcy, czuły rodzic, kiedyNa dworu próg posyłał syny urodziwe,Dawał im po sto kijów na trzcinianej macie,By pamiętali węchem Egipt, a sam przytemNie szczędził zacnych precept. Z tego są dziś ludzie,Którzy czynią ozdobę kwitnącego kraju.Czerpajcież światło i wy, jak to orzekł Kondor,Idźcie za głębokiego Olimpa wskazówkąI, co zleca pobożny Eukast, pełnijcieNa cześć Izydy i dla ojczyzny splendoru!CHŁOPCY. (chórem). Vivat!...
EUKAST. (patetycznie) Wtórą preceptą (?) jest: Iż, skoro (nieczyt.)Miejsca swoje zajęły, służba (nieczyt.)
PSYMACH. (w dworskim ubiorze)
Zniknąć we wykonaniu dzieła — oto sztuka!Kapitalniejszej nie znam precepty i myślę,Że znać innej nie może uważny pracownik.Powiadają, że dzieła mają nas uwieczniać:Nie to wszelako czyni je drogiemi. One,Gdyby nasz przewlekały żywot z nędzą jego,Ze zazdrościami ludzi, z odbytych walk trudem,Zaiste, że cenniejsze byłyby, im wiotsze!EUKAST. Lud już nazewnątrz gwarnie przed frontonem stoi.PSYMACH. Alić nie samą tylko zajęty budowlą.Karawany przybyłe posłów i ich strojeBawią rzeszę. Prawdziwych wyglądam ja znawcówŚród tych, co stąd raz (?) pojrzą, ale znają abrys.Tym, bez których nic niema, uznanie i pokłon.Błogosławienie.Znamy, iż gmach nekropoluWyjrzał amfiteatrem, lecz tak, jako mędrzec,Zawierający usta, może on bez szwankuZawrzeć napowrót przestrzeń między kolumnamiI (nieczyt.) powrócić sfinksom... Rzecz (?) chwalebna,A doskonalsza w jednem (?) (nieczyt.) oka!
HEROLD. (w głębi sceny)
PIERWSZY KAPŁAN. Wszelkie poczęcia nie są jedynie z rąk ludzkich.Rzuć kadzenie początku, by za nas dym odszedłI wzbił się nad nas...
KLEOPATRA. (rzucając mirrę) Ani dopełnienia rzeczyNie są z nas samych!...
Rada, chcę radosnych widzieć!
Czy dym kadzideł znosisz?ANTONJUSZ. Z twych rąk...KLEOPATRA. (na stronie do Antonjusza, tajemniczo) ...Uważałeś?...ANTONJUSZ. Uważałem.KLEOPATRA. (na stronie do Antonjusza) Dlatego nie obejmę tronu,Ani ty. Usiądź przy mnie, aż posłowie twoi...ANTONJUSZ. Moi??..KLEOPATRA. Aż ci posłowie wnijdą.ANTONJUSZ. Tak niech będzie,Jak wszechwładna chce, mimo, iż...KLEOPATRA. (przerywając) Tybyś się możePostarał, by nie mogli wcale...ANTONJUSZ. (przerywając i kończąc)— wcale chodzić!...DELJUS. (do Kleopatry) Plan królowej uwielbił Psymach wykonaniem.MAREK ANTONJUSZ. Bibljoteki mojej dwakroć sto tysięcyWoluminów dziś składam pod stopy jej mości.KLEOPATRA. Na obłokach miałażbym stawić stopę?ANTONJUSZ. Owszem!Zefiry po obłokach pląsają.KLEOPATRA. (głośno i do wszystkich)AntonjuszApoteozę dla mnie marzy — gdy ja żyć chcę,Gdy ja kobietą jestem najmniej idealnąW Egipcie!... Rzymskich to jest dam zapewne szkoła!ANTONJUSZ. (z pogardą) Ah, zapewne wilczycy akademja!...KLEOPATRA. Deljus!We dwoje brońmy Rzymu!... Marek w każdem słowieGodzi na święte miasto i społeczność jego.DELJUS. (z lekkim uśmiechem) Dotychczas Rzymu bogi broniły, królowo!Ty znać możesz, co czynisz — — Ja nie jestem tytan...ANTONJUSZ. A jeśli znudził bogów kąt siedmiopagórki?KLEOPATRA. Podobno i bogowie niekiedy nudzą się,O czem Homer w początku jednego z rapsodówSwojej Ilias wytwornie śpiewa, jakby kreśliłKolosalne ziewania...DELJUS. (z ukłonem) W tak strasznym wypadkuZostawiłbym Rzym w rękach Fatum — i mój pierścieńKawalerski — —KLEOPATRA. (do Antonjusza) Posłowie wnijść winniby teraz.ANTONJUSZ. Usłyszeć ostatniego z kawalerów rzymskich!DELJUS. (z lekkiem westchnieniem) Ostatniego...PSYMACH. Zwiedzają oni właśnie twierdzęAleksandrji — na mocy planów z ekspedycjiBoskiego...KLEOPATRA. (głośno i do wszystkich)Jeśli czynią to Cezara ślady,Że Kleopatra dotąd nie widzi ich, jeśliTylko dlatego nie są u tronu królowej,To przebaczam!... Wielkiego męża cień na ziemiBardziej żywym jest nieraz od rumianych twarzy!ANTONJUSZ. (dotykając czary ze stołu bliskiego) Słowa te bogom Manom poświęcam!... LibacjęUczynić im, królowo, pozwól czarą, któraTak pełna jest, że, jakby fenickie zwierciadło,Odbija twarz rumianą, koralowe ustaI wzroku blask...
Niech bladość oceniają cienie!Niech wielbią martwość, która jest monumentalną(A dla której załączam mój ukłon głęboki),Lecz sam przenoszę gminny rumieniec żyjących!
Brutusa biłem właśnie i zato, że blady,Że dostawał się gwałtem do cieniów, że tak goWujaszek Katon popchnął w martwienia i posty,Aż znudzili mnie obaj!... Te konspiratoryBez krwi, a szukający krwi!... Sobie gdy skłamią,Kłamią bogom!... Ja kłamstwem brzydzę się — ja pijęWszystkich zdrowia i sam też rad zdrowie oceniam.
OLIMP. W ciele niechorem duch niechory!...KLEOPATRA. Wszakże Kasjusz,Owszem, zbliżał się chętnie do żyjących stylu?ANTONJUSZ. Handlował jarzynami jakiemiś i czosnkiemZiemi egipskiej z godną Merkura zręcznością.Ależ to blade rzeczy i jedzenia postne,Którychby ledwo dotknął Katon...PIERWSZY Z KAPŁANÓW. I Pytagor...ANTONJUSZ. (krotochwilnie) Bab, któż wie, co Pytagor jadałW piekle... i czem popijał — i czy limonadą?
Dla tak elementarnych i praktyk, i ćwiczeń,Które się stoickiemi zwą, dla tych skądinądSzanownych prób jeżeli kto sobie popsowaOrgan jeden, naprzykład żołądek, pytanie,Czyli uczynił słusznie?...
KLEOPATRA. (donośnie) A jeżeli naródZgładza wielkiego męża dla tychże prób, jeśliKasjusz i Brutus (arcypowściągliwi ludzie!)Dla tychże doktryn senat krwią obleli... Deljus,Obywatelu!... Czyli śród niebieskich zaklęćNiema i tego, co zwą «Fortuną-mścicielką»DELJUS. (na stronie i do siebie samego)Najświętsza z zemst jest jeszcze osobistym czynem!...EUKAST. (po chwili rozmowy z posłami — donośnie) Goście Egiptu! Rzymscy podróżni — posłowie!..KLEOPATRA. (do Antonjusza) Słyszysz, jak się nazwali?ANTONJUSZ. (do Kleopatry i nie uważając na obwołanie Eukasta) Słyszmy ciąg rozmowy!KLEOPATRA. Marku! Ty mnie rozumiesz czasem.ANTONJUSZ. Czasem?KLEOPATRA. CzasemRozumiesz — ale zawsze masz dla mnie uczucie!ANTONJUSZ. Nie zawsze rozumiejąc?KLEOPATRA. Tak.ANTONJUSZ. O resztę mniejsza!...Mojej bibljoteki dwakroć sto tysięcyWoluminów pod stopy twoje podesławszy,Cóż rozumieć mam nadto?...PSYMACH. Przymiotem jest bogówNie skorzej rozumować, niż działać i woleć.ANTONJUSZ. Centaury i frygijskie karły, (ile wiemy)Mieli sękate czoła i nabrzmiałe mózgiem;Apollin nie tą jedną panuje skorupą,Lecz zupełną całością proporcyj...KLEOPATRA. (w monologu) Te słowaRozmowę przypomniały mi z Juljuszem!...ANTONJUSZ. Pani!Jego cień nieustannie widzisz...KLEOPATRA. (z melancholią) Jakbym byłaPołową piersi w limbach — i dlatego lubięPółmroczne chwile ranku, godziny hermejskieŚwiatłocieniu!...EUKAST. (donośnie) «Egiptu goście! Rzymscy podróżni — »KLEOPATRA. (przerywając) Cezara Rodacy!... — —
Gość w Egipcie nie czekał nigdy na przyjęcie,Czy to w trzcinianej chacie, czy w progach monarchyEgipskiego — lecz, jeśli dostojni podróżniW kraju tym napotkali wraz królowę świata,Objęci są już pierwej szerokością sercaDworu onej i miejsca niech gotowe zajmą.PLANKUS. (z przyciskiem) Pani! Królową świata przez swe jesteś wdzięki.Tym ażeby bezbrzeżną pozostawić sferę,Jako podróżni, jako cuda zwiedzający,Zatrzymali się nieco posłowie imperjum...DOLABELLA. I wdzięczni ci są, że cię widzą...KLEOPATRA. (zimno — do Eroe)Ten komplementZawdzięcz, Eroe piękna, rzymskim kawalerom.
DOLABELLA. (do Eroe) Togi nie pozwalają nam być dość składnymiW wykwintnem obcowaniu. Przywdzieliśmy one,By nieinaczej odzian nawiedzał RzymianinPola walk, gdzie Cezara weteranów popiółPierw, nim posłowie Rzymu, dotknął tego piaskuZhołdowanej prowincji...
EROE. (wyczytując z oczu królowej, co ma mówić) Widzimy tu nierazPoważny ten strój...PLANKUS. (poglądając w stronę Marka Antonjusza) Który wszakże od sposobu,W jaki noszonym bywa, zyskuje swą cenę.
MAREK ANTONJUSZ. (zrzucając purpurową togę na rękę Hera — do Królowej) Cięży mi to niezgrabne odzienie, ilekroćIzydzie mam podawać ramię.KLEOPATRA. (odrzucając welon z ramion) Antonjuszu!Niewiastą jest Izyda: nawet mgła welonuZawadza jej, gdy dla niej ty rzuciłeś togę.Więc, żywe ramię kłoniąc na twój pancerz w łuski,Chce ona śnić, że wyszła z fali na delfinie...GŁOSY OGÓŁU. Niech żyje Ptolomeów córa — pani świata!KLEOPATRA. (zajmując tron) Krzesło złote przy tronie zajmij, tryumwirze...ANTONJUSZ. (siadając na wzniesieniu)Dla zewnętrznych miejsc turniej podrzędny już dawnoWszczął się...KLEOPATRA. (do Eukasta) Sztukmistrz niech pierwej zda sprawę — i rycerz!Uznać chcę i nagrodzić.PSYMACH. Królowej był pomysł,Ażeby nic nie zmieniać w tym gmachu jej dziadów,Którego wielkie głazy poległy na sobie,Jako olbrzymy śpiące, — ażeby z poważnejBudowy wybiegł w miasto cyrk, tak, aby narazNietylko obustronnie pogodziła sztukaZ wulgarnemi potrzeby turniejów na zewnątrzSmak attycki tych siedzeń, lecz i cały, mówię,Gmach, skoro zechce, zwierał się, jak niegdyś, w siebie.To stało się. Rzym jeszcze nic równego nie ma...KLEOPATRA. (przerywając, do Antonjusza głośno) Rzym nic równego nie ma...PSYMACH. A tego następstwemJest, iż wszelaki może gmach nekropolijny,Nie tracąc nic, raz życie obejmać publiczne,Drugi raz w niedobytą twierdzę się zamieniać...ANTONJUSZ. Z czego więc tysiąc nowych twierdz...KLEOPATRA. Nierównie więcej!...DOLABELLA. Niezbyt szczupły zakres...PLANKUS. (z wpóluśmiechem) Lub wymowny.KLEOPATRA. (do Psymacha) Czarę, której ustami dziś dotknę, przyjm w darze!
ANTONJUSZ. (podejmując sztukmistrza)I uściśnienie ręki...
RYCERZ. Myślą monarchiniByło, ażeby w porze, gdy hołd jej świat niesie,Niejakie poruszenie wojsk dało się uczuć,Zakres biorąc na trzy dni marszu w okolicy.DOLABELLA. (do Plankusa) To aż, gdzie stoi flota galer — —RYCERZ. (ciągnąc mowę) Z tego względu:Sto tysięcy zaciężnej italskiej piechoty(Pochodzenia rzymskiego)PLANKUS. (na stronie) Włóczęgów!RYCERZ. (ciągnąc mowę) — i jazdyDwadzieścia dwa tysiące uczyniło łańcuchOd królowej złotego podnóża w kraj świata.Dalej, gdzie Neptun ziemię ukrócił, stanęłoNa kotwiach pięćset galer, a z których jest dwieścieZbrojnych równo, jak jeden mąż...ANTONJUSZ. (oparty o poręcz tronu)Tak, że, gdybyś paniTrąciła stopą, złotym wstrząsnęła koturnem,To te ciężarne gromem chmury wojowników,Jedna o drugą parte, jak z szczytów Olimpu,Uderzyłyby gromem...KLEOPATRA. (do Rycerza) Ja tobie, rycerzu,Nic w nagrodę nie daję — jest to, co najwięcejZwyczaj ma dawać swoim wiernym Kleopatra.Królowa świata na to jest, by był ktoś możny
Niedania nic w nagrodę znakomitych usług.Inaczej bowiem wszystkie razem szczeble nagródNie zbiegałyby w ona, która jest największa,A jest największą, bowiem wolną od zazdrości!———————————
MAREK ANTONJUSZ. Tak zrządziłem, jakkolwiek zrządzeń sam igrzysko!...Zrządziłem tak, iż, stać się cobykolwiek miałoZ purpurową królowej galerą, lub z siły,Wieńczącemi jej namiot — tu odnieść s!ę winno,Choćby pozostał jeden mąż z złamanem wiosłem!...Zrządziłem tak... a kiedyś rzekną dla przegranejO Antonjuszu, iż był nieobacznym wodzem,Ustatecznionych zewsząd nie mającym planów...Her, kielich staw tu — dobądź amfory fenickiejZ napisem nieczytelnym... pieczęć odmieć mieczem!
Miecz ten poświstu nie ma, jak należy — mój weź!Ujęcie, widzę, dagi trafne masz...Czy HomerNie jest ci obcym?...HER. Mówi Homer w miejscu jednem,Iż nagiej widok broni dawa ręce rzutność...MAREK ANTONJUSZ. A co nependys znaczy?HER. ...«Nependys» jest, panieI wodzu mój, filtr, który tessalskie niewiastyArcystare przy nowiach księżycowych robią,Nawołując Hekaty... Filtry, że różne są...MAREK ANTONJUSZ. Kielich napełń i sobie staw — mów — lej ostrożnie!HER. Że osobliwe filtry są, ergo: nepenthesSprawuje bohaterski sens i zacne dawaCiepło wnętrznościom...MAREK ANTONJUSZ. Wychyl z Markiem Antonjuszem,Tryumwirem pobitym, mężem smętnym, któryCezarowi boskiemu radził był marsz na RzymI wielkość dał mu... potem koronę mu dawał,A pod Farsalą prawem zwycięstwa był skrzydłem.On zgon Cezara sławą Cezara zgotował,Lecz przyjacielem umiał być wiernym po zgoniePrzyjaciela — —(...pamiętaj, Her... wychyl!)...gdy miastoHarangą swoją wzruszył dyktatorobójcze!Pod Filippi aż krusząc dwadzieścia trzy mieczeI Augustowi dając znów sławę...
...on wielkośćI jej tragedję dawał tam i sam... nie mierzyłPunickim łokciem świetnej purpury, jak handlarzSydoński!... On czy wielkim, powiedz... albo, jeśliUmysł ku temu czujesz, powiedz, co jest wielkość!HER. Nieco popiwszy filtru, czuję umysł możnyKu wszelakiej imprezie czy słowem, czy siłą...Szczególna rzecz, wyzwałbym istnie że HerkulaPrawą ręką, gdy lewą wziąłbym voluminaMędrców i na dysputę powołał kapłany...Wielkość, myślę, że tak jest, jakby kto, od góryZa piramidy wziąwszy, raz po raz trzy razyRzucił je na Rzym kształtem wypróżnionych amfor...Jak przez mgłę, jak przez cienki papirus, oglądam
Trzaskanie się bazylik... Zaś Antonjusz Marek,Wódz i pan mój, ażali tegoż nie próbował?Ergo: jakkolwiek dziwny jest fortuny obrót,Wielkim zostaje zamach i wielkim tryumwir,I nie sam on... sa ludzie przy nim...MAREK ANTONJUSZ. Herze, słuchaj!Dawałem wolność, wielkość, sławę, jak patrycjusz,Szczodrą ręką... i tobie klejnot dam — dam tobieKawalerstwo, iż kresu mojego dobiegam...Trzeba atoli k’temu praktyki i ćwiczeń...
Pono nie więcej, jak dwa w amforze kielichy?Nalewaj i bądź myśli dobrej!
LiberalnieWystosowanym listem weźmiesz kawalerstwo.
Skończyłem! — Patrycjalny mając wzrok, znam czasy!...Ludzie tacy, jak Juljus, Pompej albo MarekNa nic już są...
...Gdy biłem Żydów za lat młodych,Raz zasłoniłem z konia judzkiego proroka,Którego wlókł za brodę centurjon; ten prorokOdkrył mi był, że czasy są, nietylko czas jest!.............Herius Nependius! Miecza, jak kawaler, dobądź!Próbuj, ażali w łuszczkę — tam, u lewej piersi,Pomiędzy nity — wrazisz bez chybienia ostrze,W łuszczkę tę, zwierciadlącą cały blask... Dopiero,Bez chybienia, po dwakroć skoro tego dopniesz,List ci dam i potrącę w ramię......Zaś po dwakroć,By nie przypadek miotał ciosem, lecz prawica.
Znamienicie!! Czy wtóry raz podołasz niemniej,Gdy znak dam?...HER. ...Razy dziesięć utrafię, szablicyNie powracając w pochew...MAREK ANTONJUSZ. ...Pij, Herze Nependzie!Gdy dam znak, miej się ostro......Ludzie, jak ty, wezmąPrzyszłość imperjum... Oko moje patrycjalneW chwilach ważnych i w sferach publicznych bystre jest.Juljus, Pompejus, Brutus niepoziomy, Kato,I my, którzyśmy chcieli świata epopei,Przeszliśmy i byliśmy!... Czas nowy chce nowych,Chce praktycznych rycerzy...HER. Słyszę jakby tętent...Jakby podjazdu trąbkę...MAREK ANTONJUSZ. Słyszysz, co jest twego,Słyszysz czas nowy, ku nam idący —...Daj pancerz...
Rzuć dookoła okiem! Trza porządku zewsząd.Kielichy niech czekają i list liberalny!...
Nowy czas jest praktycznym — tak, że, mniemam, gdybyZ bogów który z Olimpu między ludzi zeszedłI w filozofa płaszczu, boso, uczyć chciał ich,Sprzedaliby go może gdzie na posługaczaLub zasiekli...
...Ostroga niedosyć upięta...Popraw! — Z purpury plamkę tę odmieć uważnie!...
Daj mi kielich!Sam miecza dobądź i raz wtórySzczęścia popróbuj!... Uderz! Ugódź!HER. Co ja słyszę!MAREK ANTONJUSZ Słyszysz czas odchodzący, przeszły — — a zrąbię cię,Jak psa, rycerzu nowy, gdy cofniesz się.Dalej!!HER. (wychyla gwałtownie swój kielich i rzuca się ze szpadą) W obronie własnej...
ANTONJUSZ. (konając, potrąca ramię Hera) ...Zdrów... bądź, rzymski... kawalerze!...