Pod trybuną

Cyprian Kamil Norwid (1821–1883)

Kiedym się lulał zato, że od niemowlęciaKochałem tę ojczyznę, i kiedy dla chlebaU ludów obcych w dumie poniżon orlęcia,Spotkałem cię, ty miałeś wszystko, coć potrzeba,Prócz czci dla przeczuć, nieraz opłacanych męką...!

Francuz i Niemiec ciebie chowali od młodu.Nie znałeś, skąd jest sztandar zasiany piosenką.Ni kościół skąd duchowy powstaje narodu!— Patrzyłem na cię gorzko, synu trzech kanclerzyI dwóch hetmanów, jakbym stał na mojej wieżyZ łucznikiem i poborcą — a tobie kobietyŚmiały się, u paryskiej szepcąc toalety...Patrzyłem na cię, milcząc i myśląc o Bogu.I widzę cię, że wstałeś... i stajesz na proguGodności wielu, czyny zacnemi zdobytych.Żyj długo, szczerzę-ć życzę! Módl się za zużytych...!1856.